wtorek, 9 stycznia 2018

Gofry owsiane z owocami

Jak się macie w nowym roku? Bardzo trudno było mi się ocknąć po świętach i Sylwestrze. Tym razem Wigilia była u nas więc obowiązków było sporo. A zaraz po świętach spakowaliśmy graty i wraz ze znajomymi ruszyliśmy do naszego "domku na górce" czyli po prostu tam gdzie był śnieg i prawdziwa zima. To był fajny czas odpoczynku, resetu i nacieszenia się sobą i przyjaciółmi. Dlatego pustki tutaj.. A po tak długim i błogim lenistwie, powrót do rzeczywistości był trudny. Ale ogarniamy się i wracamy! 
Stałam się szczęśliwą posiadaczką nowej gofrownicy. Pisałam nie raz, że moja stara gofrownica doprowadzała mnie do szału, dlatego przyszedł czas na to, aby się pożegnać. Mam wrażenie, że gofry to coś, czego nie da się zepsuć. Sprawdzą się różne mąki, mleka, dodatki, mąką być wegańskie, bezglutenowe i właściwie jakie tylko chcecie. To daje pole do popisu. Ja tym razem postawiłam na mąkę owsianą, migdałową syrop kokosowy i owoce. Było słodko i pysznie.

A jeśli szukacie inspiracji to zapraszam:





















Składniki:
1 szklanka mąki owsianej
pół szklanki mąki migdałowej
2 jajka
szklanka mleka- lub nieco więcej
szczypta soli
łyżka syropu kokosowego (lub innego słodzidła)
łyżeczka proszku do pieczenia

do podania: owoce, syrop kokosowy,

Wykonywanie:
Obie mąki wsyp do miski, dodaj sól, proszek do pieczenia i wymieszaj. Wlej mleko i syrop. Ponownie wymieszaj. Białka oddziel od żółtek. Żółtka dodaj do masy, a białka ubij na sztywną masę. Wmieszaj ją delikatnie do ciasta. Jeśli masa jest zbyt zbita dodaj nieco więcej mleka, a jeśli zbyt rzadka- mąkę. Smaż gofry na dobrze rozgrzanej gofrownicy posmarowanej odrobiną oleju. Podawaj z ulubionymi dodatkami.

Smacznego! 

niedziela, 24 grudnia 2017

Życzenia:)

Moi drodzy z okazji Świąt Bożego Narodzenia chciałam Wam życzyć spokojnych, ciepłych, smacznych, pełnych magii chwil spędzonych w grodzie rodziny. Odetchnijcie i nabierzcie dystansu do tego co się dzieje dookoła, mnóstwa uśmiechu i radości. A w Nowym Roku spełnienia wszystkich marzeń i tego co dobre:)


czwartek, 21 grudnia 2017

Smażone banany z curry i chili

Jak Wam upływa końcówka roku? U nas to dość szalony czas. Wigilia w tym roku ponownie u nas, więc do zrobienia jest parę rzeczy. Staram się jednak nie zabić w sobie magii świąt i nie narzucam sobie niczego. Tylko spokój nas może uratować. Tak myślę. W lodówce dojrzewa jeszcze ciasto na pierniki, które zamierzam piec jutro, przygotowałam jeszcze gravlax z łososia, ale najwięcej pracy czeka nas tak naprawdę w sobotę. W gruncie rzeczy lubię ten czas, a jeszcze bardziej lubię te wszystkie potrawy. W tym roku postanowiłam trochę poszaleć i przygotować parę nowości. Zobaczymy czy to się sprawdzi. 
Ostatnio powtarzam, ze moje życie kręci się wokół jedzenia. Albo je przygotowuję, albo jem. Jadam obiady w pracy, więc muszę przygotować je wcześniej. Mam czas na gotowanie, na zabawę z synem, nawet znajdzie się czas na odpoczynek. Tylko żeby wejść tutaj i coś skrobnąć jakoś brakuje mi czasu. Mam nadzieję, że to się jednak zmieni. 
Lubicie banany? Bo ja bardzo, bardzo. Ale zielone. Takie z których trudno ściągnąć skórkę. Twarde, mączyste, dla niektórych bez smaku. Nie jestem w stanie się przemóc i zjeść dojrzałych. Po prostu to nie jest to. Każdy ma jakiegoś świra, więc pielęgnuję w sobie swojego. Najlepsze smażone banany jadłam w Tajlandii. Były słodkie i pyszne. Jakiś czas temu na Instagramie wypatrzyłam banany smażone z curry, i wiedziałam, że kiedyś na pewno je zrobię. I zrobiłam. Już nie pierwszy raz. Uwierzcie mi, że curry cudownie podkręca banana i pasuje idealnie. Bardzo polecam.






















Składniki:
banany
łyżka oleju kokosowego
szczypta chili
pół łyżeczki curry (płaskie)
płaska łyżka cukru brązowego

Wykonywanie:
Banany pokrój w kawałki. Na patelni rozpuść olej kokosowy i wsyp cukier. Poczekaj aż się rozpuści. Wrzuć chili i curry. Wymieszaj aż wszystko się połączy. Dorzuć banany i smaż je przez chwilę, aż dobrze połączą się z przyprawami. Podawaj ciepłe. Ja posypałam swoje startymi migdałami.

Smacznego!

środa, 13 grudnia 2017

Nowojorskie bajgle

Moja miłość do Nowego Jorku jest niezrozumiała i tak wielka, że nie jestem w stanie jej logicznie wytłumaczyć. To się dzieje gdzieś poza mną. Zawsze się śmieję, że chyba w poprzednim życiu musiałam tam mieszkać, skoro czuję tak niebywałą, irracjonalną wręcz, wieź z tym miastem. Uwielbiam też czytać o nim w książkach i uwielbiam oglądać filmy z Nowym Jorkiem w tle. Pewnie dlatego "Buszujący w zbożu" to jedna z moich ulubionych książek, a "Przyjaciele" to mój ukochany serial. A skoro myślę o Nowym Jorku, to myślę też o bajglach. Tak więc są. Puszyste, miękkie i pyszne. Można je zjeść tradycyjnie z serkiem kremowym i łososiem, ale ja puściłam wodze fantazji i kombinowałam.






















Składniki:
3,5 szklanki mąki chlebowej
25 g drożdży
łyżeczka cukru
300 ml ciepłej wody
łyżeczka soli

dodatkowo: czarny sezam, czarnuszka, biały sezam, mak, sól gruboziarnista

Wykonywanie:
W misce wymieszaj drożdże, cukier i pół szklanki ciepłej wody. Poczekaj aż zacznie bąbelkować. Wymieszaj mąkę i sól. Dodaj do mąki drożdże oraz resztę wody. Wyrabiaj aż powstanie gładkie i elastyczne ciasto. Odstaw je na godzinę w ciepłe miejsce. Po tym czasie uderz w nie ręką (tak, tak można się trochę wyżyć:)) i odstaw jeszcze na 10 minut. Po tym czasie podziel ciasto na ok 8 kawałków. Uformuj bajgle i ułóż je na blaszce do pieczenie wyłożonej papierem lub matą. Odstaw je na kolejne 10 minut. Wybierz duży garnek i zagotuj w nim wodę. Gdy będzie się gotowała wrzuć bajgle i gotuj ok 2 minuty z każdej strony. Rób to partiami i za jednym razem wrzuć tyle bajgli, aby pływały spokojnie, i się nie sklejały. Przełóż je na blaszkę. Posyp np. sezamem w wstaw do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 20 minut. Powinny być lekko brązowe, ale pilnuj aby się za bardzo nie przypaliły. Upieczone przełóż na kratkę, aby wystygły.

Smacznego!  

Łosoś w sosie teryaki z czarnym makaronem

Jeśli zdarza Wam się wpadać na mojego facebook'a to wiecie, że stałam się absolutnie przeszczęśliwą posiadaczką super ekstra grilla gazowego. Odkąd brałam udział w warsztatach kulinarnych i miałam okazję go testować, po cichu marzyłam o tym, aby w końcu go mieć. A ponieważ marzenia naprawdę się spełniają, więc mam.  Tak po prostu:) I mimo tego, że pogoda nie sprzyja grillowaniu, to i tak z niego korzystamy. W końcu jest na tyle wielofunkcyjny, że można w nim zrobić pizzę czy zapiekanki. Na początek postanowiłam, że przygotuję łososia w sosie teryiaki. Wyszedł naprawdę idealne. Nie był suchy, a to najważniejsze. Możecie upiec go także w piekarniku. Można go podać z makaronem, ryżem, kaszą lub sałatką.




















Składniki:
400 g filetu z łososia (pacyficznego)
3 łyżki sosu teryaki
2 łyżki sosu sojowego
łyżka płynnego miodu
kawałek imbiru- starty
2 małe żabki czosnku
pieprz
4 łyżki oliwy

czarny makaron- ugotowany wg. instrukcji na opakowaniu
olej sezamowy

Wykonywanie:
Wymieszaj wszystkie składniki marynaty i zamarynuj w niej łososia na min 4 godziny. Po tym czasie zgrilluj go lub upiecz w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni przez ok 20 minut. Podawaj z makaronem skropionym olejem sezamowym lub z sałatką z rukoli, pomidora i mozzarelli.

Smacznego!

wtorek, 12 grudnia 2017

Sałatka z rukoli, mandarynek, grzanek i fety

Mimo tego, że jest zimno i powinno się jeść raczej jesienne, ciepłe i sycące jedzenie, mój organizm domaga się sałatek. Tak jakby zupełnie nie zauważył, że już jest ponuro i teraz w sferze zainteresowań są kojące, rozgrzewające potrawy.  Jednak słucham siebie, jem to na co mam ochotę i majstruję sałatki. Szybkie, smaczne i zdrowe. Podstawowy składnik to oczywiście rukola, a dalej dorzucam to co mam w lodówce. Tym razem padło na mandarynki, fetę i grzanki. Całość polałam olejem sezamowym i syropem z granatów. Pyszności!




















Składniki:
spora garść rukoli - lub dwie:)
dwie mandarynki
kawałek fety
grzanki przygotowane z dwóch kromek tostowego chleba (wybierzcie taki z dobrym składem)
olej sezamowy
syrop z granatów
pieprz

Wykonywanie:
Rukolę umyj i ułóż na talerzu. Mandarynki obierz i rozdziel na cząstki, a fetę pokrój w kostkę. Ułóż wszystko na rukoli, skrop olejem i syropem z granatów. Przypraw pieprzem.

Smacznego!

sobota, 9 grudnia 2017

Cynamonowe zawijasy

Nadszedł taki czas, w którym bezgranicznie mogę dodawać cynamon do niemal każdej potrawy.  Powoli wchodzimy w świąteczny klimat. Nasz dom już pachnie przyprawą do pierników, i szczerze mówiąc uwielbiam to. Bardzo lubimy szwedzkie bułki cynamonowe, ale zachciało mi się przygotować je nieco inaczej. Może trochę bardziej świątecznie.. Do nadzienie dodałam żurawinę i syrop kokosowy- to moje ostatnie odkrycie, ale możecie użyć cukru trzcinowego, dla ułatwienia. Przygotowałam je w formie bułeczek do odrywania polanych lukrem, co było bardzo fajne. Zdecydowanie są godne polecenia.





















Składniki:
700 g mąki pszennej
40 g świeżych drożdży
100 g cukru
300 ml ciepłego mleka
120 g masła
szczypta soli
3/4 łyżeczki przyprawy do piernika

nadzienie:
syrop kokosowy lub cukier trzcinowy
pół szklanki żurawiny
łyżeczka przyprawy do piernika

Wykonywanie:
Drożdże rozpuść w szklance ciepłego mleka i dodaj łyżeczkę cukru. Poczekaj aż zaczną bąbelkować. W misce wymieszaj mąkę, resztę cukru, sól, przyprawę do piernika i dodaj masło, resztę mleka i drożdże. Wyrabiaj aż powstanie miękkie, gładkie i elastyczne ciasto. Odstaw je na ok godzinę w ciepłe miejsce aż podwoi swoją objętość. Wtedy rozwałkuj ciasto na kształt prostokąta. Przygotuj nadzienie. Żurawinę zalej wrzątkiem, następnie odcedź i dodaj syrop kokosowy i przyprawę do piernika, lub cynamon. Nadzienie rozłóż na całym cieście, zostawiając nieco więcej miejsca przy brzegach. Zwiń ciasto w roladę, i pokrój w plastry. Przełóż je do okrągłej formy, układając blisko siebie. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i piecz ok 30- 40 minut. Pilnuj aby zawijasy się nie przypaliły.

Smacznego!