piątek, 24 lutego 2017

Zupa pieczarkowa

Naprawdę staram się nie być typowym, narzekającym na pogodę Polakiem. Bardzo się staram ostatnio.. ale kiepsko mi to wychodzi. Nie lubię zimy i nic na to nie poradzę. Czekam z utęsknienie na lato, na słońce. I rozumiem, że nie powinnam narzekać, w końcu miesiąc temu wygrzewałam się w słońcu Karaibów, ale zdążyłam zapomnieć jak to jest, kiedy słońce grzeje po głowie. Zdążyłam za tym zatęsknić. Zima mnie męczy i moja wytrzymałość i tolerancja tej pory roku, wisi na włosku. Najchętniej zakopałabym się pod kołdrą i przeczekała do wiosny. Zakopać się nie mogłam, ale za to zamknęłam się w kuchni (tylko na chwilę:D) i zmajstrowałam szybką, rozgrzewającą zupę pieczarkową. Dzięki niej mój humor poprawił się nieznacznie:) Jest ultra szybka i naprawdę smaczna. Nie przepadam za zupami, ale ta przypadła mi do gustu.





















Składniki:
łyżeczka masła
2 ząbki czosnku
500 g pieczarek
1 czerwona cebula
2 łodygi selera naciowego
1 duża marchewka
1 litr bulionu lub rosołu (lub nieco więcej)
gęsta śmietana
2 liście laurowe
gałka muszkatołowa
oliwa (dowolna- u mnie olej lniany)
sól
pieprz



Wykonywanie:
Warzywa obierz i pokrój na małe kawałki. Pieczarki podsmaż przez chwilę, aż puszczą wodę i lekko się podsmażą.. Bulion zagotuj i wrzuć wszystkie warzywa. Dodaj liście laurowe i gotuj aż warzywa będą miękkie. Wtedy dorzuć pieczarki, wyjmij listki i zmiksuj całość na gładki krem. Przypraw solą, pieprzem i gałką. Dodaj gęstą śmietanę. Przelej na talerz i skrop oliwą. Podawaj od razu po przygotowaniu.

Smacznego!

środa, 22 lutego 2017

4 pomysły na wypieki na Tłusty Czwartek

Gotowi na Tłusty Czwartek? Ja totalnie o nim zapomniałam.. Niewyobrażalne, prawda? Jak można zapomnieć o najsłodszym święcie w całym roku. Udało mi się to niestety.. A muszę przyznać, że uwielbiam pączki. Co prawda nie jem ich zbyt często, ale w Tłusty Czwartek nie mam w planach niczego sobie odmawiać:) Mam dla Was 4 propozycje na szybkie słodkości ten dzień i mam nadzieję, że Wam się spodobają. Ja skorzystam z nich na pewno:) Nooo i pamiętajcie, że tłusto-czwartkowe pączki nie idą "w boczki":D A przynajmniej bardzo w to wierzę..


1. Buñuelos





















To moje uzależnienie i coś co naprawdę szczerze uwielbiam! Kilka lat temu wyszperałam ten przepis u Nigelli Lawson późną nocą, i od tamtej pory jest jednym z przepisów, które robię bardzo często. Zwłaszcza wtedy kiedy nie mam zbyt wiele czasu, ale chęć na coś słodkiego jest ogromna:)



2. Donaty




















Pyszne, domowe, ociekające lukrem lub czekoladą donaty. Uwaga! Uzależniają!


3. Oponki serowe




















Szybkie, smaczne i puszyste. Najbardziej czasochłonne z dzisiejszych przepisów, ale to nie powód, żeby ich nie zrobić. Jeden z ulubionych wypieków moich znajomych.


4. Całuski z ricotty




















Kolejny szybki i smaczny przepis. Jeśli macie ricottę i 10 minut czasu to przepis dla Was. Ultra szybki i naprawdę ciekawy. Idealny kiedy niespodziewani goście pukają do drzwi.


Smacznego!

piątek, 17 lutego 2017

Ziemniaki hasselback z cebulą i serem

Dobrze jest czasem wpuścić mężczyznę do kuchni. Prawda stara jak świat. Dlatego ostatnio postanowiłam zapomnieć, gdzie mam kuchnię. Wyszło mi to na dobre, nawet na bardzo dobre. Mój mężczyzna przygotował mi takie ziemniaki, i muszę przyznać, że byłam zachwycona. Nie przepadam za ziemniakami. Generalnie lubię tylko takie z ogniska, parzące palce i język, pachnące dymem.. Te, mimo braku ogniska i dymu, też są świetne:D Chrupiące, z ciągnącym serem. Kwestię wyboru sera pozostawiam Wam. Ale jedno jest pewne, im więcej nacięć zrobicie, tym lepiej. Ziemniaki będą przyjemnie chrupiące. My użyliśmy Goudy z papryką, który przywieźliśmy z Amsterdamu, więc było jeszcze przyjemniej. Lubię, gdy do codziennych dań, dodajemy smakołyki, które przywozimy z podróży. Ma to swój niepowtarzalny klimat. Można powspominać i poczuć się jak na wakacjach. Ale tak naprawdę do środka możecie dodać co tylko przyjdzie Wam do głowy. Nie podaję konkretnych proporcji, to nie jest tego typu przepis:) 




















Składniki:
ziemniaki
ser żółty
1 cebula
sól
pieprz
hiszpańska wędzona papryka
masło

Wykonywanie:
Ziemniaki dobrze umyj i nie obieraj ich. Następnie natnij je w plastry, nie docinając ich do końca. Uważaj żeby nie przeciąć ich do końca. Posmaruj je rozpuszczonym masłem, przypraw solą, pieprzem i wędzoną papryką i wstaw do piekarnika rozgrzanego do 220 stopni na 30 minut. Ser i cebulę pokrój w cienkie plastry. Wkładaj w nacięcia ser i cebulę. Wstaw ponownie do piekarnika na 10 minut. Podawaj ciepłe np. z ulubionym sosem.

Smacznego!

sobota, 11 lutego 2017

Sałatka z ziemniaków, fasolki szparagowej, łososia z jajkiem przepiórczym

Od czasu do czasu zdarza mi się tęsknić za latem. Za truskawkami, pomidorami i słońcem. Naprawdę nie narzekam, ale czy musi być tak zimno? Nie odbierzcie tego źle. Nie chcę narzekać. Lubię zimę, śnieg, ciepłą herbatę cynamonową wypijaną pod kocem. Ale nakładanie na siebie stu warstw ubrania, bieganie po oblodzonej ulicy, to kompletnie nie mój klimat i nie moja bajka. Jestem dzieckiem słońca i zima męczy mnie niemiłosiernie. Dobrze, że mam "słoneczne" zapasy energii z Karaibów, bo inaczej depresja gwarantowana. Pocieszam się, że jeszcze chwila i będzie wiosna. Już jest coraz bliżej. W ramach kreatywnego oczekiwania, przygotowałam tą sałatkę. Powędrowała ze mną do pracy i muszę przyznać, że bardzo przypadła mi do gustu. Nie jest czasochłonna, a jest naprawdę smaczna. Ilość składników możecie dowolnie modyfikować, dlatego nie podaję konkretnych proporcji. Bądźcie kreatywni. Użyłam świeżego łososia, którego upiekłam na oleju kokosowym, ale jeśli goni Was czas możecie wspomóc się wędzonym łososiem w kawałku.




















Składniki:
ziemniaki- obrane i pokrojone w kawałki
zielona fasolka szparagowa (użyłam mrożonej- wcześniej ją rozmroziłam)
kawałek surowego łososia
olej kokosowy
jajka przepiórcze- ugotowane
olej sezamowy
sól
pieprz
papryczka chili

Wykonywanie:
Ziemniaki ugotuj tak, aby były jeszcze lekko twarde i nie rozpadały się. Mrożoną fasolkę rozmroź. Gdy ziemniaki będą gotowe, wrzuć je na patelnię, dodaj olej kokosowy i podsmaż. Wrzuć do niech fasolkę pokrojoną w kawałki fasolkę i wymieszaj. Smaż chwilę, aż fasolka będzie gotowa, a ziemniaki przypieczone. Odstaw. Na patelnię wlej ponownie olej kokosowy i ułóż kawałek łososia. Smaż go z obu stron aż będzie odpowiednio usmażony. Odstaw. Połącz ze sobą fasolkę z ziemniakami, łososia i przekrojone na pół jajka przepiórcze. W miseczce wymieszaj olej sezamowy, szczyptę soli i pieprzu oraz chili- jeśli lubisz. Polej sałatkę i wymieszaj. 

Smacznego!

poniedziałek, 6 lutego 2017

Placki z płatków jaglanych

Czy jest dobry czas na remontowanie mieszkania? Wydaje mi się, że nie. Żaden czas nie jest wystarczająco dobry na jakiekolwiek prace w domu. Ale sama chciałam, więc czy mam prawo być niezadowolona? Efekty już widać, dlatego wydaje mi się, że jednak nie mam:P Gdzieś między farbą, a wałkiem przygotowałam te małe, pyszne cudeńka. Na Karaibach obżerałam się niemiłosiernie. Nie sądziłam, że mogę w siebie wpakować tyle jedzenia, ale było naprawdę pyszne i zdrowe, dlatego nie mam zbyt wielu wyrzutów sumienia. Natomiast nasza koleżanka (tak, Natalia.. to Ty) niemalże codziennie na śniadanie, fundowała sobie naleśniki z owocami i bitą śmietaną. Tak. Zazdrościłam. Ale w tym samym czasie obżerałam się niewyobrażalną ilością ananasa. Czyli powinnam zazdrościć mniej:P Jednak moja miłość do placków jest ogromna. Po powrocie zachciało mi się super zdrowych placki z płatków jaglanych i maślanki. Są naprawdę świetne. Z ulubionymi dodatkami na pewno przypadną Wam do gustu. U mnie wystąpiły w wersji z kaki, bananem i świeżo ubitą śmietaną. Pycha!




















Składniki:
1 szklanka płatków jaglanych
2 szklanki maślanki
ok pół szklanki mleka
1 szklanka mąki pszennej
1 duże jajko

do placków nie dodałam żadnego cukru, owoce wg mnie są wystarczająco słodkie, ale jeśli wolicie, możecie dodać do ciasta łyżkę płynnego miodu, lub polać miodem już usmażone placki

Do podania: owoce, bita śmietana, jogurt

Wykonywanie:
Płatki jaglane wsyp do miski, zalej je maślanką i odstaw na ok 20 minut- wymieszaj je kilka razy podczas tego czasu. Następnie dodaj mąkę i jajko. W razie potrzeby jeśli masa będzie zbyt zbita dodaj mleko. Wymieszaj całość. Ja dodałam jeszcze łyżkę oliwy ponieważ smażę je na naleśnikarce i nie używam już wtedy dodatkowego oleju. Smaż aż będą rumiane z obu stron. Podawaj z ulubionymi dodatkami.

Smacznego!

niedziela, 5 lutego 2017

Kokosowo- kakaowa granola

Ostatnio znowu blog świecił pustkami, ale to dlatego, że naprawdę ciężko było nam się ogarnąć. Jet lag gdzieś majaczył w głowie i zaczęliśmy remont. Zmiany objęły tylko duży pokój, ale bałagan objął wszystkie pomieszczenia w domu. Absolutnie nie narzekam! Widzę pozytywy. Pobyt na Karaibach naładował nas bardzo pozytywnie. Ciężko było wrócić do szarej, śniegowo- smogowej rzeczywistości. Te wakacje to był magiczny czas. Spotkaliśmy ludzi, którzy tańczą, śpiewają, nie tracą pogody ducha mimo tego, że wcale nie mają łatwo. Zazdroszczę im umiejętności cieszenia się z drobiazgów. Wydaje się, że gdzieś zgubiliśmy łatwość cieszenia się małymi rzeczami. A to duży błąd. Spotkanie ludzi pełnych optymizmu zawsze dobrze nastraja. Nigdy nie zapomnę naszego przewodnika na Antigui, który w sekundę nas rozkręcił. Śpiewał, klaskał, tańczył, śmiał się.. i cóż z tego, że nie trzymał kierownicy podczas jazdy. To jakby.. liczyło się mniej:) Poddaliśmy mu się całkowicie i weszliśmy w klimat, liczyła się chwila. Ten optymizm nadal we mnie jest. Chcę się nim dzielić:) A jeśli chodzi o dzielenie się radością, to chyba najlepiej podzielić się przepisem na coś czekoladowego. Przecież czekolada uszczęśliwia. Przygotowałam granolę trochę inspirowaną Karaibami. Wiórki kokosowe i kakao. No właśnie kakao... Kupiłam sobie trochę kakaowych pyszności np. herbatę kakaową, kakao z fikuśnymi przyprawami, ziarna kakaowca w łupinach i kulki kakaowe. Duuużo kakaowej przyjemności przed nami:) Postanowiłam je więc wykorzystać w możliwie najprostszy i najpyszniejszy sposób. Przygotowanie granoli to naprawdę chwila, a uwierzcie mi, że nie ma nic lepszego niż miseczka czekoladowej granoli z jogurtem w zimowy poranek. Do tego świeżo wyciskany sok z pomarańczy i umysłem i sercem jestem gdzieś na St Lucia:) Ponieważ użyłam ziaren kakaowca i ciemnego kakao, granola jest bardzo wytrawna i mocno kakaowa. Jeśli wolicie mniej wytrawne smaki, pomińcie ziarna kakaowca i dodajcie ulubioną czekoladę- dobrej jakości. 























Składniki:
3 szklanki płatków żytnich (dowolnych)
szklanka wiórków kokosowych
pół szklanki ciemnego kakao
szklanka migdałów w płatkach
1/3 szklanki płynnego oleju kokosowego
pół szklanki płynnego miodu
2 łyżki ziaren kakaowca
kilka kostek gorzkiej czekolady- pokrojonej w kawałki

Wykonywanie:
Płatki, wiórki, ziarna kakaowca i migdały (pokrusz je w dłoniach) wsyp do miski i wymieszaj. W drugiej misce wymieszaj kakao, olej i miód. Wlej płynne składniki do sypkich i dokładnie wymieszaj. Całość wysyp na blachę do pieczenia wyłożoną matą lub papierem do pieczenia. Rozsmaruj ją równomiernie. Rozgrzej piekarnik do 160 stopni. Piecz ok 10 minut, po tym czasie wymieszaj granolę dokładnie i wstaw na kolejne 10 minut. Obserwuj granolę żeby się nie przypaliła. Najlepiej wstawić ją na niższy poziom w piekarniku. Po upieczenie posyp kawałkami gorzkiej czekolady- przyjemnie się rozpuści. Jeśli wolisz możesz ją dodać kiedy wszystko przestygnie. Gdy granola porządnie wystygnie, dopiero wtedy przesyp do pojemniczka. Wytrzyma kilka tygodni, choć nigdy tego nie sprawdziłam bo każda granola znika u nas z prędkością światła:)

Smacznego! 

niedziela, 29 stycznia 2017

Koktajl "Esencja Karaibów":)

Wierzycie w to, że nic nie dzieje się bez przyczyny? Że wszystko jest po coś i karta zawsze odwróci się na dobrą stronę, mimo, że na początku wydawało się, że to naprawdę sytuacja bez wyjścia? Jeśli nie, to posłuchajcie. Nasza podróż na Karaiby początkowo była pełna problemów. Ale wolałabym ich sobie nie przypominać:) W każdym razie nie byliśmy zbyt zadowoleni. Tymczasem już w samolocie do Amsterdamu poznaliśmy uczestników tej samej wyprawy co my. A nocne zwiedzanie Madrytu razem z nami zaliczyli również Natalia i Wojtek. Od razu między nami pozytywnie zagrało. I tak sytuacja, która wydawała nam się niekorzystna dla nas, zaowocowała nową znajomością. Gdybyśmy nie lecieli w tym samolocie pewnie byśmy ich nie poznali. Ale.. na tym nie koniec przygód. Problemy już na statku naszych przyjaciół spowodowały, że poznaliśmy Beatę i Renatę. Dziewczyny również nie były w najlepszej sytuacji. I obawiam się, że gdyby nie ona, mijalibyśmy się nie wiedząc o sobie niczego. Połączyła nas niezbyt przyjemna historia. Wierzę, że nie bez przyczyny. I tak nasza "Fantastic Four" rozrosła się do 8 osób. Ale na tym jeszcze nie koniec. Ponieważ częściowo nasza ekipa została rozdzielona podczas kolacji, postanowiliśmy poprosić o wspólny stolik. Pokierowano nas do stolika, gdzie siedziała już jedna para. Diogo i Ania- niezwykła para polsko- portugalska. I tak ostatnia część układanki wskoczyła na swoje miejsce. Byliśmy podczas tej kolacji najgłośniejszym stolikiem i wyszliśmy ostatni z restauracji. Naprawdę świetnie się bawiliśmy. Od tamtej kolacji, stworzyliśmy dream team, który nawet na chwilę się nie rozstawał. Przez cały ten czas byliśmy ze sobą ciągle i nie mieliśmy siebie dość. Nigdy nie przypuszczałam, że spotka mnie coś takiego. W końcu na początku wydawało się, że wszystko jest przeciwko nam i będzie tylko gorzej. A jednak to miało swój cel. Musieliśmy się poznać. Życie jest pełne niespodzianek. I to naprawdę dobra informacja. Teraz zanim głośno powiem, że coś wydarzyło się nie po mojej myśli i na moją niekorzyść, ugryzę się w język, usiądę i pozwolę sobie poczekać, bo wiem, że coś fantastycznego los chce mi dać w zamian, i to coś lepszego. Tylko, że muszę na to minutę poczekać. Bilans zawsze musi wyjść na plus. Wierzę, że przyciągam do siebie tylko dobrych ludzi, marudy i wiecznie szukający problemów, to zdecydowanie ekipa nie na moje nerwy..
Co do koktajlu.. Nie szukałabym na Waszym miejscu naukowych potwierdzeń, że istnieje na Karaibach taki właśnie koktajl, o takiej nazwie. Skombinowałam go sama, i to naprawdę "Esencja Karaibów":) Wszystko to jedliśmy, tyle że nie w postaci koktajlu. I muszę być z Wami absolutnie szczera. Pierwotnie miał być to koktajl oczyszczający.. Ale później jakiś czort mnie podkusił (czort zwany mężem) i dolałam do niego Malibu.. I tak mój pyszny koktajl, stał się również pysznym drinkiem. Wersję bezalkoholową polecam w porze śniadania, natomiast wieczorem, chlust Malibu będzie dobrym pomysłem.


























Składniki:
1 szklanka świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego
pół szklanki wody kokosowej
1 banan
pół dojrzałego awokado
sok wyciśnięty z 1 limonki
świeży ananas (wrzuciłam ok 1/4 ananasa)

Wykonywanie:
Nic prostszego.. Wrzuć wszystkie składniki do blendera i zmiksuj. Jeśli koktajl jest zbyt gęsty, dolej więcej wody kokosowej lub zwykłej niegazowanej wody mineralnej. Tę wersję jak pisałam, polecam na energetyczny poranek. Jeśli jednak dodacie do niego Malibu, uzyskacie naprawdę ciekawy drink:)

Smacznego!

Ps. Pijąc ten koktajl wyobraźcie sobie taki widok  i niech Wasz dzień będzie cudowny!