wtorek, 21 sierpnia 2018

Chłodnik z pomidorów, papryki, ogórka i serem bałkańskim

Nie muszę pisać o tym, że kocham gotować i jeść. Ale oprócz tego, uwielbiam jeść posiłki ze swoimi przyjaciółmi. I wcale nie muszą to być posiłki w stylu restauracyjnym. Często wybieramy coś prostego i szybkiego, ale smacznego. Bardzo lubię podawać np. foccacię z ziołami, a do niej pyszną grecką oliwę. Każdy urywa kawałek dla siebie, polewa oliwą i jest idealnie. Wspólnie komentujemy, śmiejemy się, ktoś rozlewa oliwę, inny pyta o przepis, komuś przypomina się, że kiedyś robił coś podobnego albo o czym takim słyszał. Toczą się zwykłe codzienne rozmowy. Próbujemy, uczymy się od siebie nowych smaków, nikt niczego nie udaje, każdy jest sobą. Lubię ten moment. Wspólne posiłki zbliżają ludzi, podobnie jak wspólne gotowanie. A teraz zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie dojrzewające w macedońskim słońcu pomidory. Obłędnie pachną i mają niesamowity kolor. Wszystko co z nich powstanie, jest pyszne, to oczywiste. Podczas wakacji, cała nasza ośmioosobowa ekipa zabrała się do przygotowania tego chłodnika. Chodził nam po głowach od czasu, kiedy spróbowaliśmy tamtejszych pomidorów. Każdy włożył w niego część siebie. To musiało się udać! Do tego ser macedoński i salsa z warzyw. Czy istnieje coś lepszego? Na pewno. Ale dla nas w tamtym momencie, na wielkim tarasie z widokiem na jezioro ochrydzkie, nic lepszego nie istniało. To było najlepsze co mogło powstać.  




















Składniki:
1 kg pomidorów
1 mały pomidor
2 duże cebule
2 papryki (dowolne)
2 ząbki czosnku
sól
pieprz
chili
1/3 szklanki oliwy
2 plastry ciabatty lub bagietki

salsa
ogórek zielony
1 ostra papryczka
1 słodka papryka

ser bałkański/ feta

Wykonywanie: 
Wszystkie składniki na chłodnik dobrze zmiksuj. Dopraw do smaku solą i pieprzem. Przygotuj salsę. Ogórka i papryki pokrój w mała kostkę, a ser pokrusz. Zmiksowaną zupę wstaw do lodówki, musi być porządnie schłodzony. Gdy już będzie gotowy do jedzenia, przelej porcję chłodnika na talerz i posyp ogórkiem, paprykami i serem. Jeśli masz ochotę skrop oliwą i posyp płatkami chili.

Smacznego!

poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Prosta sałatka z arbuza, sera bałkańskiego z oliwą i suszonymi płatkami chili

Jeśli zdarza Wam się wpadać na mojego facebook'a to wiecie, że ostatnio sporo się tam działo. Tutaj, to oczywiste mniej, bo nie miałam czasu na umieszczanie przepisów. Przez ponad dwa tygodnie bujaliśmy się trochę tu i tam. Głównym celem była Macedonia i miasto Ochryd, ale udało nam się zobaczyć także Albanię i spełnić nasze marzenie, które mieliśmy od dawna, odwiedzić Meteory. Było niesamowicie. Nie pytajcie ile ton pomidorów i arbuzów zjedliśmy. Owoce i warzywa w Macedonii są doskonałe, a targ w Ochrydzie to miejsce które będę wspominać z sentymentem. Uśmiechnięci ludzie sprzedają świeże i pyszne produkty. Mogłam tam chodzić, wybierać i po prostu chłonąć atmosferę tego miejsca. Robert Makłowicz powiedział w jednym ze swoich programów, że jeśli nie jadło się macedońskich pomidorów nie wiemy jak powinny smakować. Podeszłam do tego dość sceptycznie, dopóki ich nie spróbowałam. Pyszne, soczyste, a sok cieknący po brodzie i rękach nie robił na nas żadnego wrażenia. Zjadaliśmy ilości hurtowe. Z arbuzami było podobnie, mimo, że za nimi nie przepadam. Tamtejsze jednak były słodkie i pyszne aż chciało się je jeść! Najczęściej przygotowywaliśmy taką sałatkę na śniadanie. Jest prosta, ale niesamowicie smaczna. Zamiast sera bałkańskiego można użyć dobrej jakości fety. Długo będę wspominać nasze śniadania w najlepszym towarzystwie na tarasie z widokiem na góry, jezioro i miasto Ochryd. A tymczasem pędzę skonstruować sobie taką sałatkę. 




















Składniki:
nie podaję dokładnych proporcji, to nie jest tego typu przepis:)

arbuz
ser bałkański (np. z mleka koziego) lub feta
oliwa dobrej jakości
suszona papryczka chili/ płatki chili

Wykonywanie:
Arbuza pokrój w kawałki i przełóż do miski. Wkrusz fetę, polej oliwą i posyp papryczką chili. Delikatnie wymieszaj. Nic prostszego:)

Smacznego!

poniedziałek, 30 lipca 2018

Pełnoziarnista focaccia w wersji słodkiej z brzoskwiniami

Jak pisałam w poprzednim poście, mamy atak brzoskwiń z działki. A ponieważ będąc na Malcie, poczułam z jakiegoś powodu chęć na włoską focaccie, postanowiłam połączyć te dwie rzeczy. Bardzo lubię ją za to, że jest tak cudownie uniwersalna. Znakomita z solą morską i oliwkami lub ziołami i czosnkiem, zanurzana w oliwie. Albo jeśli ktoś woli, w wersji słodkiej. Użyłam tym razem mąki pełnoziarnistej na pół z mąką pszenną. Ale jeśli dla kogoś jest to "za zdrowe" możecie użyć tylko mąki pszennej. Jednak zmiana mąki zarówno focacci jak i nam wyszło to na dobre. Wstyd się przyznać, ale wsunęliśmy prawie całą na śniadanie popijając kakao. 





















Składniki:
250 g mąki pszennej pełnoziarnistej
250 g mąki pszennej
łyżeczka soli
łyżeczka cukru
30 g świeżych drożdży
ok 300 ml ciepłej wody
brzoskwinie- pokrojone w plasterki
cukier trzcinowy

Wykonywanie:
Drożdże rozkrusz w miseczce i posyp cukrem. Dolej pół szklanki ciepłej wody, wymieszaj i odstaw do wyrośnięcia na 15 minut, aż zacznie bąbelkować. W dużej misce połącz obie mąki dodaj sól i resztę wody. Na końcu dodaj wyrośnięty zaczyn. Wyrabiaj ręcznie lub za pomocą miksera aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Odstaw w ciepłe do wyrośnięcia na ok godzinę. Po tym czasie wyłóż ciasto na małej blaszce i ułóż brzoskwinie. Odstaw w ciepłe miejsce jeszcze na ok 20 minut. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni i wstaw wyrośniętą focaccię. Piecz ją ok 25-35 minut. 

Smacznego!

piątek, 27 lipca 2018

Koktajl Bellini

Ledwie wróciliśmy z Malty, a już przywitała mnie tona brzoskwiń. Ponieważ mam taką dziwną przypadłość, że nie toleruję brzoskwiń w postaci przerobionej (soki, dżemy, brzoskwinie w puszce) wiedziałam, że muszę je wykorzystać natychmiast. Lubię je świeże i koniec kropka. Ponieważ ostatnio przerasta mnie ciągłe pakowanie i rozpakowywanie toreb, przygotowałam coś, co pomoże mi w zrelaksowaniu się po tym żmudnym zajęciu. Nie narzekam absolutnie, bo pakowanie oznacza wakacje i to jest cudowne, ale każdy ma jakąś rzecz której szczerze nienawidzi, a u mnie jest to właśnie rozpakowywanie. Dobija mnie widok rozwalonych rzeczy, dlatego nie ważne o której wracam, przynajmniej częściowo muszę coś ogarnąć. Z Malty wróciliśmy do domu o 3 w nocy i mimo to, rozpakowałam jedną torbę wmawiając sobie, że przecież robię to, żeby mieć jutro miej roboty. Ale tak naprawdę to prawdziwy objaw szaleństwa. Taki mały bzik z którego zdaje sobie sprawę, i wiem że nie jest to normalne. Akceptuję swoje dziwne przypadłości i nawet nie walczę ze wiatrakami. Tylko, że kiedy w końcu wszystko ogarnęłam uznałam, że to robota głupiego, bo w przyszłym tygodniu znowu będę wyciągać te wszystkie graty i pakować się od nowa.
Zanim przejdę do przepisu muszę się do czegoś przyznać. Uwielbiam Prosecco. To taka moja mała, kolejna słabość. To taki rodzaj alkoholu, który bardzo lubię mieć w zapasie. Dlatego kiedy dostałam brzoskwinie, natychmiast pomyślałam o Bellini. A cóż to takiego? To mieszanka Prosecco z musem brzoskwiniowym. Wywodzi się z Włoch, a konkretnie z Wenecji. Jest śmiesznie prosty do wykonania i zabójczo pyszny. Powinien być dobrze schłodzony przed podaniem. Idealny na ciepły, letni wieczór.


























Składniki:
2 małe lub jedna duża brzoskwinia
350 ml schłodzonego Prosecco

Wykonywanie:
Prościej być nie może. Usuń pestki z brzoskwiń i zmiksuj je na gładki mus. Nie trzeba ich obierać. Mus można przetrzeć przez sitko, żeby był bardziej aksamitny. Ja z tego zrezygnowałam. Lubię drobne kawałki owoców. Do musi dolej Prosecco i delikatnie wymieszaj. Podawaj dobrze schłodzone.

Smacznego!

czwartek, 26 lipca 2018

Beza z bitą śmietaną i owocami

Moje urodziny bez bezy? Niemożliwe! Ponieważ ostatnio mam fazę na bezę, było sprawą oczywistą co pojawi się w charakterze toru na moje urodziny. Ten przepis musiał jednak poczekać na swoją kolej, bo urodziny miałam miesiąc temu. Zaraz później rozpoczęliśmy podróżniczy maraton, a ja w kwestii blogowej totalnie się zapuściłam. Najpierw szybka wizyta we Lwowie, przepakowanie wakacje we Władku, kolejne przepakowanie i spontaniczny wypad na kilka dni na Maltę. Ogarnianie prania było sprawą priorytetową i mimo, że gotowałam i nawet fotografowałam te wszystkie pyszności, które robiłam, problemem był brak czasu żeby przepisy pojawiały się na blogu. Mam potworne zaległości i nie wiem jak się do tego wszystkiego zabrać. Podobno najlepiej od początku, dlatego przyszedł czas na przepis, który od dawna stoi w kolejce, i zdążył przepuścić kilka innych. 
Jeśli obawiacie się przygotowania bezy, nie martwcie się, to tylko wygląda na trudne. Nie jestem wybitnym cukiernikiem, a skoro mnie się udało, to nie widzę powodu dla którego Wam by nie wyszło. Trzeba pamiętać o kilku zasadach i po prostu ją zrobić. Beza jest niezwykle efektownym deserem i jest idealna w okresie letnim, kiedy możemy dodać do niej wszystkie fantastyczne owoce. Najlepsza jest z kwaśnymi owocami, wtedy smaki idealnie się równoważą. Dla mnie najlepsza jest beza chrupiąca na zewnątrz i lekko miękka, ciągnąca się w środku. Ta była dokładnie taka, jaką lubię. To co, zabieracie się za ubijacie białek?





















Składniki:
4 duże białka- najlepiej w temperaturze pokojowej
200 g drobnego cukru
szczypta soli

śmietana 30 %- ok szklanki
ulubione owoce

Wykonywanie:
Przelej białka do miski i zacznij ubijać. Gdy lekko się spienią dodaj sól. Ubijaj na wysokich obrotach, do momentu gdy będą już lekko ubite wsypuj bardzo wolno, po łyżeczce cukier. Na tym etapie trzeba uważać, żeby nie "przebić" białek. Dlatego cukier zaczynam dodawać jak tylko białka zaczynają zwiększać objętość. Ubijaj do momentu gdy masa będzie sztywna i lśniąca. Jeśli białka zaczną podchodzić płynem i wyglądają na zważone, niestety trzeba je wyrzucić i zacząć cały proces od nowa. Masę przełożyć na blachę, wyłożoną matą do pieczenia. Piecz ok 45- 60 minut z termoobiegiem w temperaturze 140 stopni. Po upieczeniu pozostawić do wystygnięcia w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami.
Gdy beza porządnie ostygnie, przełóż ją delikatnie na paterę. Ubij śmietanę i rozsmaruj ja delikatnie na bezie. Udekoruj owocami. Do momentu podania przechowuj w lodówce.

Smacznego!

środa, 25 lipca 2018

Kanapka z masłem orzechowym, owocami i syropem klonowym

Nie zdążyłam porządnie rozpakować się po wakacjach we Władysławowie, a już pakowałam się na kolejny wyjazd. Tym razem na Maltę. Lubię ten wakacyjny stan. Jeśli chodzi o nasze wakacje nad polskim morzem... cóż podziwiam tych, którzy jeżdżą tam co rok. Jeśli miałabym w jakikolwiek sposób podsumować te wakacje, to muszę powiedzieć, że wiele oczekiwałam po tym wyjeździe. Nie liczyłam na ciepłe morze czy słoneczną pogodę, była to pewnego rodzaju podróż sentymentalna. Kiedy byłam dzieckiem, jeździłam z rodzicami nad polskie morze. We Władku bywaliśmy najczęściej. Chciałam więc odwiedzić stare kąty, zobaczyć jak zmieniło się miasto i co teraz ma do zaoferowania. Muszę uczciwie przyznać, że polskie morze ma swój klimat. Codziennie przez tydzień budziłam się o 5 rano i szłam biegać wzdłuż plaży. To niesamowity widok i uczucie kiedy z jednej strony otacza Was zimne, surowe morze, a z drugiej klify. Pusta plaża potęgowała uczucie wolności. Polecam takie poranki każdemu. I takim wakacjom nad polskim morzem mówię zdecydowane tysiąc razy tak. Ale żeby nie było tak kolorowo, wciąż szukam odpowiedzi na pytanie, dlaczego ludzie kochają te budy z żarciem i milionem durnostojek? Łażenie wśród tych samych stoisk przez 2 tygodnie? To jest ten wakacyjny klimat? Temu zdecydowanie mówię nie. Ale nie muszę tego ani  rozumieć ani lubić. Każdy spędza urlop jak mu się podoba, więc szukaliśmy spokojnych miejsc, a plaże odwiedzaliśmy rano lub o zachodzie słońca, wtedy było przyjemnie, pusto i można było w spokoju podziwiać morze. Reasumując, miło było zobaczyć Władka po 14 latach. Po powrocie zachciało mi się czegoś słodkiego. Wiem, że połączenie banana i masła orzechowego jest stare jak świat i wszyscy je znają. Nie odkryłam Ameryki. Ale ostatnio kombinowałam na co mam ochotę na śniadanie i przypominałam sobie o tym połączeniu. Dodałam maliny, borówki i polałam kanapkę syropem klonowym i muszę Wam powiedzieć, że jest znakomicie. Uwielbiam kanapki z owocami, a tą pokochałam do tego stopnia, że mogłabym ją jeść bez przerwy.

Po kilka innych inspiracji na słodkie kanapki zapraszam tutaj




















Składniki:
(na dwie kanapki)
dwie kromki chleba - u mnie żytni
masło orzechowe dobrej jakości
banan
maliny
borówki
syrop klonowy

Wykonanie:
Nic Was tu nie zaskoczy. Kanapki posmaruj masłem orzechowym. Pokrój banana w plastry i ułóż na kanapce. Dodaj maliny i borówki. Polej syropem klonowym.

Smacznego!

środa, 18 lipca 2018

Deserowa kasza manna z owocami, syropem klonowym i karobem

Nie mieliśmy zbyt wielu słonecznych dni podczas wakacji nad morzem, dlatego brakuje nam słońca. Na pogodę za oknem nie ma co liczyć, nie rozpieszcza nas, więc rozpieszczamy się sami. Pyszna kasza manna do tego ulubione owoce, odrobina karobu i syropu klonowego. Oszaleliśmy na jej punkcie. Możecie dodać swoje ulubione owoce, dżem lub to, na co akurat macie ochotę. Ja dodałam wiórki kokosowe i ziarna kakao. Najlepszy początek dnia!








Składniki:
2 szklanki mleka
ok 4 płaskie łyżki kaszy manny
1 żółtko
łyżeczka cukru do żółtka (użyłam cukru kokosowego)
ulubione dodatki: u nas wiórki kokosowe, orzechy pekan, borówki, maliny, banany
syrop klonowy
karob

Wykonanie:
Mleko zagotuj i wsyp kaszę. Możesz wsypać jej więcej lub mniej w zależności od tego jaką konsystencję lubisz. Dodaj masło i wymieszaj. Gotuj aż kasza napęcznieje. Jeśli jest zbyt gęsta dolej więcej mleka. Z żółtek i cukru zrób kogel mogel. Stopniowo dodawaj je do kaszy i mieszaj energicznie. Gotuj przez chwilę. Polej syropem klonowym, karobem i podawaj z owocami. Świetnie smakuje na ciepło, ale w wersji na zimno też jest niezła.

Smacznego!