sobota, 28 lutego 2015

Sałatka z gnocchi (lub kopytkami), rukolą, boczkiem i mozzarellą

Jeśli ktoś zapytałby mnie co najbardziej lubiłam jeść jako dziecko to zdecydowanie padłoby na kopytka. Najlepsze nadal robi oczywiście moja babcia. Bardzo często prosiłam ją żeby mi je robiła. A najbardziej lubiłam dość mocno podsmażone. Wtedy tworzy się na nich przepyszna chrupiąca skórka. I kiedy zrobiłam gnocchi z pesto od razu przyszło mi do głowy żeby je podsmażyć. Dodałam rukolę, podsmażony boczek, mozzarellę i zmajstrowałam sobie naprawdę smaczną sałatkę. Gnocchi możecie zastąpić kopytkami:)





















Składniki:
gnocchi lub kopytka
garść rukoli
4 plastry boczki
pół kulki mozzarelli
oliwa sezamowa- opcjonalnie

Wykonanie:
Boczek pokrój w kostkę. Podsmaż przez chwilę a gdy będzie lekko przypieczony wrzuć gnocchi lub kopytka. Podsmaż często mieszając żeby się nie przypaliły. Gdy będą już przypieczone zdejmij je z patelni. Na talerzu rozłóż rukolę. gnocchi z boczkiem i porwij na kawałki mozzarellę. Skrop odrobina oliwy sezamowej.

Smacznego! 

czwartek, 26 lutego 2015

Gnocchi z pesto

Ostatnio coraz częściej zdarza mi się patrzeć na mojego malucha i zastanawiać się kiedy on tak urósł? Kiedy stał się taki samodzielny? Gdzie podział się ten dzidziuś który jeszcze niedawno chwiejnym krokiem maszerował przez przedpokój? Teraz mam w domu małego mężczyznę i życie z nim każdego dnia jest zaskakujące. Pozytywnie zaskakujące. Mogę zostawić go samego w pokoju z farbami i wiem, że gdy wrócę za 5 minut (lub nawet 10:P) to zastanę go przy malowaniu, a farby będą na swoim miejscu... nie rozlane po całym pokoju... To piękne chwile:) Poza tym mój syn to wyjątkowo uczynne i pomagające dziecko. Gdy zauważy, że zaczynamy coś robić natychmiast pomaga. Tak też było i dziś. Postanowiłam zrobić gnocchi. To włoski rodzaj klusek przygotowywanych z ziemniaków i mąki. Ze specyficznym "wzorkiem". Co prawda nasze gnocchi są dalekie kształtem, wielkością i wzorkiem od tych pięknie zrobionych w restauracjach ale mieliśmy przy tym tyle frajdy i zabawy, że zupełnie przestało to mieć znaczenie. Liczyło się formowanie i odciskanie widelca:) Kluchy podałam oczywiście z pesto z rukoli. Ale nie wszyscy są pesto-maniakami więc spokojnie możecie je podać np. z sosem pomidorowym. Możecie je potraktować dokładnie tak samo jak nasze kopytka:)





















Składniki:
Gnocchi:
500 g ziemniaków (najlepiej "starych" ziemniaków a nie młodych)
100 g mąki pszennej
szczypta soli
1 duże jajko 

pesto z rukoli lub z bazylii 

Wykonanie:
Ziemniaki umyj i ugotuj w mundurkach. Następnie obierz i przeciśnij przez praskę do ziemniaków. Na podsypany mąką blat przełóż jeszcze ciepłe ziemniaki zrób małe wgłębienie i dodaj jajko, sól i mąkę. Szybko połącz ze sobą składniki- nie wyrabiaj. Jeśli będzie się bardzo lepiło do rąk dodaj jeszcze trochę mąki. Ale z nią ostrożnie bo wtedy kluchy mogą być za twarde. Uformuj wałek i i pokrój go na małe kawałki. Możesz zrobić wgłębienia widelcem (sos pozostanie w tych wgłębieniach). Gotuj partiami w osolonej wodzie do momentu aż wypłyną. Odcedź je gdy tylko wypłyną na powierzchnię. Podawaj z pesto lub innymi sosami.

Smacznego!

środa, 25 lutego 2015

Jogurt grecki z syropem klonowym i bananem

Prostota jest piękna. I w tym przypadku również smaczna. Jogurt grecki, syrop klonowy i owoce. Coś przepysznego! Uwielbiam syrop klonowy a z jogurtem i bananem uwielbiam go jeszcze bardziej. Ja zjadłam dziś właśnie takie śniadanie ale to połączenie świetnie sprawdzi się też na podwieczorek czy szybki deser dla gości. Dodajcie swoje ulubione owoce lub takie które akurat są pod ręką i gotowe. Już nie mogę się doczekać kiedy zrobię to cudo z truskawkami i malinami..




















Składniki (dla jednej osoby):
4-5 łyżek jogurtu greckiego
4 łyżki syropu klonowego (lub więcej)
banan (dowolne owoce)

Wykonanie:
Jogurt przełóż do miseczki. Banana pokrój w plastry i rozłóż na jogurcie. Zalej syropem klonowym.

Smacznego!

wtorek, 24 lutego 2015

Krem kokosowy

Mój świat nadal pachnie kokosem, chili, pastą kolendrową i trawą cytrynową. Nie opuszczam tajskich smaków. A że weekend upłynął pod hasłem gości... wpadł mi do głowy pomysł na ten krem. Podałam go z tostami ale męska część imprezy wysmarowała sobie nim także ciasteczka owsiane. I było pysznie. Tak więc jest bardzo wielofunkcyjny. Nada się do przełożenia nie tylko ciastek ale także wafli, ciast czy innych słodkości jakie wykombinujecie. Jest naprawdę świetny. Smakuje jak coś pomiędzy pralinkami Rafaello a batonikiem Bounty. A jeśli trochę go schłodzicie będzie łatwy do formowania. I pralinki możecie zrobić samodzielnie. W przypadku Bounty trzeba jeszcze majstrować z czekoladą ale na pewno spróbuje coś takiego zrobić:)








































Składniki:
100 g wiórków kokosowych
3 łyżki śmietany kokosowej*
cukier kokosowy (można zastąpić trzcinowym- 3 łyżki)
3 łyżki wody
100 g migdałów (najlepiej w płatkach całe migdały musisz pozbawić skóry)
mleko kokosowe lub śmietana kremówka -nieubita

*śmietanę kokosową można zrobić samodzielnie. Wystarczy mleko kokosowe wstawić do lodówki na kilka godzin. Po otwarciu puszki oddzielić tłuszcz kokosowy od wody kokosowej. Tłuszcz ubij i śmietana gotowa:)

Wykonanie:
Na patelnię wlej wodę. Rozpuść w niej cukier. Gdy to się stanie dodaj wiórki i migdały. Wymieszaj i zdejmij z patelni. Dodaj śmietanę kokosową. Wrzuć do blendera i zmiksuj. Jeśli masa jest zbyt sucha dodaj odrobinę mleka kokosowego lub śmietany kremówki (polecam kremówkę). Miksuj przez chwilę tak aby masa miała wyczuwalne kawałki migdałów i wiórków.

Smacznego!

poniedziałek, 23 lutego 2015

Kanapka z paluszkami surimi, cheddarem i karmelizowanym porem

Nienawidzę lutego. Wiem, że narzekanie to nasz cecha narodowa ale naprawdę staram się nie robić tego często:) Natomiast jest chodzi o luty... muszę bo to katastrofa. Styczeń jest jeszcze do zniesienia.. pozostałości po świętach, urodziny naszego syna i kilku znajomych. Da się przeżyć. Ale luty i początek marca...nie wiem jakoś wszystko mnie drażni. I niby bywa ładna pogoda ale moje samopoczucie jest dalekie od dobrego. Często boli mnie głowa i ogólnie kiepsko się czuję. Luty nigdy nie był "moim" miesiącem. Tak więc z niecierpliwością czekam aż ten stan minie. Ale nie czekam bezczynnie. A co najbardziej poprawia mi humor? Gotowanie i znajomi:) Tak te dwie rzeczy sprawiają, że jest mi lepiej. Ostatnio bardzo dużo u nas wieczorów filmowych. M. prawie zawsze żąda popcornu. Ale ja kombinuję z kanapkami. Tym razem wersja z paluszkami surimi. Jeśli macie dostęp do mięsa z kraba (np. z puszki) to bez wahania dodajcie. Ja niestety byłam skazana na paluszki surimi o smaku kraba, które nigdy nawet koło kraba nie leżały. No ale...nie..nie narzekam:) Cudem znalazły się u mnie a nie mam ochoty na sałatkę z ich udziałem. Tak więc wylądowały na kanapce. Z dobrym skutkiem.





















Składniki:
4 paluszki surimi
1 por (tylko biała część)
szczypta cukru
masło (ok łyżka)
cheddar
chleb lub bułka- użyłam ciabbaty
płatki chili

Wykonanie:
Jeśli masz mrożone paluszki musisz je rozmrozić. Zajmuje to naprawdę chwilę. Pokrój je na kawałki. Białą cześć pora pokrój w półplasterki. Podsmaż na maśle. Dodaj cukier i smaż powoli często mieszając. Gdy por zmięknie dodaj paluszki i wymieszaj całość. Ułóż pora i paluszki na chlebie posyp serem i wstaw do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika. Zapiekaj ok 8 minut aż grzanki sie przyrumienią. Posyp chili wg uznania.

Smacznego!


(Nie) nudna kanapka ed II

niedziela, 22 lutego 2015

Zapiekanka z makaronem, brokułem i cheddarem

Czasami mam dni które powinnam przespać. Albo przynajmniej nie brać się za nic. Bo niszczę wszystko dookoła. Dosłownie... Wczoraj udało mi się roztrzaskać blender podczas robienia kremu kokosowego. Na szczęście upadł tak, że mój majster klepka dał radę go naprawić i przypuszczam, że jeszcze przez chwilę pożyje. A przynajmniej mam taką nadzieję. Do tego stan lodówki pozostawiał wiele do życzenia. Ale zawsze da się coś wykombinować. W dodatku potrzebowałam czegoś szybkiego bo spodziewaliśmy się po południu gości i wiele rzeczy było do zrobienia. Między innymi zapełnić lodówkę:) Dlatego to bardzo prosty ale bardzo smaczny obiad. I w miarę szybki. Wystarczy chwila gotowania i hop do piekarnika:) Użyłam cheddara bo go uwielbiam ale zastąpcie go swoim ulubionym serem.






















Składniki:
ok 100 g makaronu muszelki
brokuł (ok pół główki)
2 jajka
3/4 szklanki śmietany (18%)
cheddar (ok pół szklanki- starty)
sól
pieprz
gałka muszkatołowa

Wykonanie:
Ugotuj makaron al dente w osolonej wodzie. Brokuły obgotuj najlepiej na parze (wystarczą im 3 minuty). Jajka rozbij do miski i wymieszaj ze śmietaną. Do masy jajecznej mozna także dodac trochę startego sera. Przypraw solą, pieprzem i gałką. Do formy do zapiekania wrzuć makaron i dodaj brokuły. Zalej masą jajeczną i posyp cheddarem. Zapiekaj przez ok 15- 20 minut (aż do zrumienia) w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni.

Smacznego!

piątek, 20 lutego 2015

Pan Muffin- czyli rzecz o muffinie idealnym

Tym razem nieco inny wpis. Poświęcę mu sporo miejsca bo i bohater jest dość wyjątkowy. To Pan Muffin. Zawsze odpowiedni i nadaje się na każdą okazję. Może wystąpić w wersji słodkiej i wytrawnej. Do tego składniki są zwykle pod ręką. Ale jak stworzyć babeczkę idealną? Pieczenie muffin jest naprawdę proste. Musisz pamiętać tylko o kilku rzeczach.



1. Zacznij od rozdzielania składników. Składniki suche takie jak mąka, cukier, kakao itp wymieszaj w jednej misce. W drugiej połącz składniki mokre czyli jajka, mleko, olej itp. Następnie dodaj suche składniki do mokrych. I wymieszaj.

2. Pamiętaj żeby nie mieszać ciasta zbyt długo. Jeśli będziesz to robić za długo muffiny będą suche. 

3. Ważne jest także aby ciasto umieścić jak najszybciej w rozgrzanym piekarniku. Tuż po włożeniu ciasta do formy natychmiast włóż je do piekarnika. Jeśli tego nie zrobić muffiny będą ciężkie i suche.

4. Używaj formy do pieczenia muffin lub foremek. I pamiętaj żeby w przypadku formy wysmarować ją tłuszczem lub użyć papierowych papilotek. Ja zawsze piekę muffiny w formie z papierowymi papilotkami i moim zdaniem jest to najlepszy sposób.

5. Wkładaj muffiny do rozgrzanego piekarnika. Niby oczywiste ale trzeba o tym pamiętać. Wtedy wyrosną i będą puszyste. 

6. Muffiny zwykle pieką się ok 20-25 minut. Po upieczeniu pozostaw je jeszcze na 10 minut w formie. Następnie wyjmij je i odstaw do całkowitego wystudzenia.

7. Składniki- muffiny są na tyle elastyczne że właściwie idealnie sprawdzą się w każdej wersji. Na słodko, słono z owocami czy warzywami. Nie muszę pisać że jakość składników ma znaczenie, prawda? 
Zwykle używam mąki pszennej ale zmielone orzechy czy pokruszone ciasteczka to też całkiem niezła opcja. 
Jeśli używam masła zawsze je rozpuszczam i studzę. 
Dobrze jest użyć jakiegoś nabiału. Jogurt, kefir lub mleko. Powoduje to że ciasto jest bardziej kremowe. 
Zawsze używam cukru. Sztuczne słodziki się nie sprawdzą. Tutaj chodzi też o objętość. Rodzaj cukru to tak naprawdę kwestia gustu.
Muffiny sklepowe są zawsze bardzo wyrośnięte. Przypuszczam, że to zasługa małego skrzata który pompuje je od wewnątrz:D A mówiąc poważnie.. pamiętajcie o proszku do pieczenia:)

Dodatki: 
- owoce- suszone, puszkowane, świeże czy mrożone wybór należy do Was
- warzywa- cukinia, papryka, kukurydza czy fasola z puszki lub podsmażone pieczarki to tylko kilka pomysłów..
- zmiksowane orzechy, migdały, pistacje, pestki słonecznika czy dyni zastąpią mąkę i nadadzą muffinom inny smak, można dodać także kawałki orzechów
- czekolada, ciasteczka, batoniki (pokruszone lub w kawałkach) i wszystkie słodkości jakie przyjdą Wam do głowy


8. Muffiny nie muszą być nudne. Nawet zwykłe można udekorować. Wszelkie posypki czy kremy świetnie się sprawdzą:
- do ubitej kremówki możesz dodać roztopioną czekoladę, kawę czy cynamon
- muffiny można polukrować (i użyć barwników) 
- dżem- rozpuść w rondlu trochę dżemu i delikatniej pokryj muffiny


Muffiny które zrobiłam:
Wersja słodka:
Muffiny z nutellą
Muffiny jogurtowe
Muffiny piernikowe
Muffiny rabarbarowe z cynamonową posypką
Muffiny z awokado, bananem i jabłkiem
Cytrynowe muffiny śniadaniowe
Muffiny "Ciasteczkowy potwór"
Muffiny z bananem i masłem orzechowym

Wersja wytrawna:
Muffiny z pesto z rukoli z sosem czosnkowym
Muffiny z mozzarellą, boczkiem i cebulą
Muffiny z oliwkami, szynką szwarcwaldzką i suszonymi pomidorami
Muffiny z ajwarem i fetą

Smacznych muffin!

czwartek, 19 lutego 2015

Twarożek z ananasem i kokosową granolą

W naszej małej rodzince to ja jestem największym śpiochem. Ale przez mniej więcej dwa lata mój syn miał trochę inne priorytety niż wyspana mama. To były ciekawe czasy. Sen był wtedy dla mnie fanaberią, czymś abstrakcyjnym, luksusowym. Na szczęście przyszły dni kiedy mogę spać ile wlezie. Nareszcie! Nic nie jest w stanie mnie wygonić z łóżka. Nawet mój syn, który skacze po mnie, napuszczony przez M. Tak więc wstaję kiedy naprawdę muszę.. Ale dziś wyjątkowo chętnie zwlekłam się z łóżka. W głowie miałam to śniadania i wiedziałam, że będzie pysznie. Nie zawiodłam się. To śniadanie idealne! Pyszne, egzotyczne po prostu rewelacyjne. Jeśli nie należycie do rannych ptaszków granolę możecie przygotować wcześniej. Prawdę mówiąc dla takich śniadań mogę przemyśleć czy nie wstać te kilka minut wcześniej...




















Składniki:
250 g twarogu
łyżka śmietanki kokosowej (lub kremówki- może być jogurt lub zwykła śmietana)
cukier trzcinowy lub miód
odrobina mleka
kokosowa granola
ananas- pokrojony w kawałki

Wykonanie:
Twaróg rozgnieć widelcem. Dodaj śmietankę, cukier (miód) i jeśli ser jest bardzo gęsty odrobinę mleka. Wymieszaj całość. Na twarożek rozłóż ananasa i posyp granolą.

Smacznego!
Twarogowe słodkości 2

środa, 18 lutego 2015

Tosty z pastą oliwkową i cheddarem

Kilka dni temu wyszło słońce iiiii... czyżby wiosna? Czy to już pierwsze nieśmiałe "podrygi"? Mam nadzieję! Choć tak na prawdę pewnie jeszcze za wcześnie. Ale mam wiosenne zrywy:) Jakie? A no takie, że... na wiosnę chcę odżywiać się zdrowo, zrzucić parę kilo przed wakacjami itp. Miewam tak czasami. A później myślę, że nie jest ze mną aż tak źle.. Na szczęście... Ale zaczyna mi się znowu chcieć:) A to dobry znak. Zaczynam ogarniać..a to jeszcze lepszy znak... Tymczasem... ja, greckie oliwki i ser. Prosto, bardzo prosto ale naprawdę smacznie. Jem taką kolację od dwóch dni i myślę, że to naprawdę fajna przekąska i całkiem niezły pomysł na szybką kolację. Uwielbiam pastę oliwkową a w wersji zapieczonej z serem jest świetna. 


















Składniki:
kilka łyżek tapenady
chleb/ bułka/bagietka
ser (u mnie cheddar)

Wykonanie:
Chleb, bagietkę lub bułkę posmaruj pastą oliwkową i posyp startym serem. Zapiekaj w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez ok 10 minut.

Smacznego!
(Nie) nudna kanapka ed II

Muffiny z nutellą

Wierzycie w prawdziwą przyjaźń? Bratnie dusze i inne takie? Ja wierzę. Mimo, że dawno temu miałam sytuacje która mogła zaburzyć ten stan. Mogła ale nie zaburzyła. A dzięki niej dziś czuję się wolna, szczęśliwa i wiem, że otaczam się prawdziwymi przyjaciółmi i jest mi z tym obrzydliwie dobrze. A to chyba jedno z fajniejszych uczuć. Dlatego dzisiejszy wpis to wpis z dedykacją. Dla osoby wyjątkowej. Tak, Basiu dla Ciebie (ostatnio rozmawiałyśmy o muffinach z nutellą:D). Za to że jesteś, byłaś i będziesz. Za to że poprawiasz mi nastrój jednym smsem i to zupełnie niespodziewanie! Wiele mogłabym o nas opowiedzieć np. dlaczego nie powinno się rzucać muffinami z bitą śmietaną przez okno. Ale nic poza tym nie opowiem. Zachowam to dla siebie i powspominamy za 30 lat. Popijając herbatę i jedząc właśnie te muffiny. Nie wiem co o tym sądzisz ale według mnie to całkiem niezła wizja, prawda?

nutella muffiny



















Składniki:
3 łyżki nutelli
pół szklanki śmietany kremówki
1/3 szklanki cukru (u mnie trzcinowy)
1 i 1/3 szklanki mąki pszennej
pół szklanki mleka
łyżka kakao
łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
2 jajka

Wykonanie:
Suche składniki wymieszaj w jednej misce a mokre w drugiej. Suche połącz z mokrymi szybko wymieszaj i wstaw do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika. Piecz 20 minut.

Muffiny można nieco wzbogacić dekorując je bitą śmietaną wymieszaną z bananem i łyżką cukru trzcinowego. Ubij kremówkę (ok 100 ml) a banana rozgnieć widelcem i wymieszaj z łyżką cukru. Gdy śmietana jest ubita dodaj banana i wymieszaj. Dekoruj muffiny.

Smacznego!

sobota, 14 lutego 2015

Tajska zupa dyniowa

Tuż przy moim komputerze, w najbardziej widocznym miejscu na biurku mam listę rzeczy, za które muszę się zabrać w trybie pilnym, a których zupełnie robić mi się nie chce. Myślę, że to kwestia podejścia do sprawy. Pewne rzeczy powinno się robić natychmiast. Inne stopniowo. Jak opróżnianie mojej zamrażarki. Mam spore ilości warzyw. Nic nowego. A że ostatnio miałam jakieś zrywy mięsne to czas zrobić coś warzywnego. Czyli wygrała dynia i zupa... Ale nie jakaś tam zupa. Tylko przepyszna, rozgrzewająca i ostra zupa... Dodałam pamiątki tajskie czyli mleczko kokosowe, pastę z kolendry (jeśli nie macie do niej dostępu dodajcie po prostu posiekaną kolendrę) i czerwoną pastę curry. Póki mam to wszystko, gotuję po tajsku ile się da. Bardziej tajsko być nie może. M. swoim zwyczajem podsmażył sobie plastry boczku i dodał do zupy (przyznaję jest to opcja godna rozpatrzenia), a ja zjadłam ją w wersji podstawowej i tez nie narzekam...






















Składniki:
850 g dyni (mrożoną trzeba rozmrozić)
1 duża cebula
2-3 łyżki pasty curry*
3-4 ząbki czosnku (drobno pokrojony)
kawałek korzenia imbiru
puszka mleka kokosowego
bulion warzywny (lub wołowy)
2 łyżki sosu rybnego
pieprz
łyżka pasty z kolendry
sól

*jeśli nie macie czerwonej pasty curry możecie zrobić ją samodzielnie. Pasta składa się z chili, czosnku, szalotki, imbiru, trawy cytrynowej, kolendry (liście i nasiona), skórki z limonki, oleju, kminu, pieprzu i soli.

Wykonanie:
Na patelni rozgrzej olej. Podsmaż cebulę a gdy zmięknie dodaj pastę curry, czosnek, imbir i smaż minute mieszając. Dodaj dynię, mleko kokosowe i sos rybny. Gotuj aż dynia zmięknie. Zmiksuj całość. Dodaj tyle bulionu aby zupa nie była taka gęsta- ilość bulionu zależy od tego jak gęste zupy lubisz. Ja dodałam ok 2 szklanek bulionu. Przypraw solą i pieprzem (ewentualnie dodaj nieco pasty curry). Dodaj pastę z kolendry lub poszatkowaną świeżą kolendrę. Podawaj od razu po przygotowaniu.

Smacznego!
ZUPA KREM

piątek, 13 lutego 2015

Ryż tajski z warzywami i polędwicą (na tajską nutę)

Powoli wracam do rzeczywistości. Dużo gotuję i niestety dużo jem. Ciągle jeszcze obracam się w azjatyckich klimatach i ciężko naprawdę ciężko zaakceptować mi to zimno za oknem. Tęsknię za słońcem. Tajlandia to miejsce w którym mogłabym żyć, jeść i właściwie nie robić niczego poza tym. A i tak mam wrażenie że byłabym najszczęśliwsza na ziemi. Jedyna rzecz jaka mnie pokonała i której nie byłam w stanie polubić to suszone mango. Co prawda moi znajomi byli raczej otwarci tymczasem ja robiłam kilka podejść do tego cuda i nie dałam rady. Przywiozłam cudo do Polski i częstuję każdego kto wpada i ku mojemu zaskoczeniu są osoby którym to smakuje. Nie jestem w stanie tego pojąć. Oprócz suszonego mango przywiozłam też mnóstwo różnych ryżów np. ten który wykorzystałam dziś. Teoretycznie brązowy choć kolorystycznie zakwalifikowałabym go do koloru czerwonego. Nie tylko smakuje i wygląda inaczej niż nasz ale i ma inną konsystencję po ugotowaniu. Bardzo ciekawy smak. Zachciało mi się mięsa więc w roli głównej polędwica. Do tego trochę warzyw tajskie papryczki i niech sobie za oknem będzie śnieg..





















Składniki:
200-250 g polędwicy wołowej
ok 200 g ryżu na osobę
2 ząbki czosnku
papryka czerwona
puszka kukurydzy
spora garść groszku cukrowego
sos sojowy
olej arachidowy
szczypta cukru
papryczki chili wg gustu -można pominąć

Wykonanie:
Polędwicę pokrój na kawałki. Przełóż ja do miski dodaj 2 łyżki sosu sojowego, 3-4 łyżki oleju arachidowego i cukier. Wymieszaj i odstaw na 30 minut (można na kilka godzin). Ugotuj ryż zgodnie z instrukcją na opakowaniu.. Paprykę pokrój w paski. Na oleju arachidowym podsmaż chili i czosnek (drobno posiekane). Następnie wrzuć paprykę smaż ją przez chwilę i dodaj groszek i kukurydzę. Warzywa zdejmij z patelni i usmaż na niej polędwicę. Smaż ją 3-4 minuty z każdej strony. Nie smaż jej zbyt długo. Jeśli wstawiliście mięso do lodówki to musicie wyciągnąć je ok 30 minut przez smażeniem. Gdy mięso będzie smażone dodaj warzywa całość wymieszaj. Dodaj do ryżu. Jeśli chcesz możesz dodać jeszcze odrobinę papryczki chili.

Smacznego!

czwartek, 12 lutego 2015

Ryż z warzywami po tajsku

Pierwsze odczucia po powrocie z Tajlandii? Jetlag miażdżący mózg, zimno które go zamraża i świadomość, że się skończyło. Chodzimy spać o 19 a wstajemy o 3-4. Dodatkowo dobija mnie fakt, że zawsze już tęsknota za pysznym tajskim żarciem będzie mnie gonić i boleśnie kąsać w najmniej odpowiednim momencie. Bardzo pasuje mi tajski sposób gotowania. Warzywa nie są przegotowane, pozostają jędrne i smaczne. Wszystko dzieje się bardzo szybko. A ostrość jest naprawdę powalająca. Dzisiaj bardzo prosto. Ryż, brokuły, marchewka i przyprawy. To tak żeby stopniowo przyzwyczaić się że jestem już w domu. Możecie kombinować z warzywami nic nie stoi na przeszkodzie. Jest więc pysznie, szybko a tęsknota za Bangkokiem jest jakby mniej gryząca...




















Składniki:
150 g ugotowanego ryżu
1 duża marchewka
pół główki brokuła
1 jajko
sos sojowy
pieprz
papryczka chili (użyłam małej papryczki tajskiej- piekielnie ostra- więc papryczki dodajcie wg upodobań)
olej kokosowy

Wykonanie:
Marchewkę umyj i obierz. Pokrój w cienkie plastry. Brokuła podziel na małe różyczki. Do woka wlej odrobinę oleju kokosowego wrzuć papryczkę chili drobno posiekaną i smaż ją kilka sekund. Następnie dodaj warzywa i dopraw pieprzem. Smaż je przez chwilę aż zmiękną. Gdy będą gotowe przełóż je na talerz. Do woka wrzuć ryż dodaj sos sojowy i smaż przez chwile. Jajko rozbij do małej miski i dobrze je wymieszaj. Wrzuć je na patelnię i mieszaj szybko (żeby nie wylądować z jajecznicą). Jajko oblepi ryż i się zetnie. Gdy to się stanie przełóż ryż na talerz i dodaj warzywa.

Smacznego!

środa, 11 lutego 2015

Najbardziej kokosowe placki na świecie

Nadal jeszcze żyję trochę tajskim czasem (jetlag to coś przepotwornego) i tajskimi smakami które rzucają na kolana. Chyba z żadnej swojej podróży nie przywiozłam tylu smakołyków. Zawsze przywożę dużo ale tym razem naprawdę udało mi się trochę przesadzić. Kokos towarzyszył nam w Tajlandii bardzo często. Mnie bardzo przypadła do gustu woda z kokosa wypijana słomką natomiast M. nie był nią zachwycony. Ale hitem okazały się placuszki kokosowe sprzedawane na targu wodnym. Tak apropo targ wodny to niesamowita sprawa. Łodzie wypełnione pysznym jedzeniem, smażonymi bananami i plackami kokosowymi właśnie. Wkładacie pieniądze do małego koszyczka i po chwili dostajecie w tym samym koszyczku porcję pysznych placuchów lub innych smakołyków. Warte każdej ceny. Odtworzenie przepisu- średnio możliwe. Placki tam sprzedawane były przygotowane bez użycia jajek i z mąki kokosowej pieczone na dużych blachach. Nie próbuję nawet kombinować (choć może kiedyś spróbuję). Ale za to na fali kokosowej miłości zrobiłam te placki. Są bardzo ale to bardzo kokosowe. Od zapachu kokosa kręciło mi się w głowie więc fani kokosów będą zadowoleni. Użyłam cukru kokosowego który przywiozłam z Tajlandii. W Polsce do kupienia w sklepach z azjatycką żywnością lub eko. Ale jeśli takiego nie macie dodajcie cukier brązowy. Dodatkowo pojawił się olej kokosowy, mleko kokosowe i oczywiście wiórki kokosowe. Bo jak szaleć kokosowo to na całego.  I choć może się wydawać że tego szczęścia kokosowego jest za dużo to na prawdę uwierzcie, że nie jest. Placki są pyszne i smakują bardzo egzotycznie. Smak kokosa nie jest drażniący i zapychający. I możecie zrezygnować np z mleka kokosowego na rzecz zwykłego i też będzie ok. W końcu nie każdy musi podążać moim szaleństwem:)




















Składniki:
1 szklanka mąki pszennej (czy muszę pisać, że możecie ją zmienić na kokosową zwiększając ilość mleka?)
pół szklanki wiórków kokosowych
1 i 1/2 szklanki mleka kokosowego lub zwykłego krowiego
1 jajko
pół łyżeczki proszku do pieczenia
cukier kokosowy lub brązowy (ok łyżeczki- lub wg gustu)
łyżeczka oleju kokosowego *

*dodałam olej kokosowy do ciasta ponieważ placki smażę na maszynie do naleśników bez tłuszczu ale jeśli smażycie je na normalnej patelni możecie smażyć je właśnie na oleju kokosowym lub innym który nadaje się do smażenia (np. ryżowy lub z pestek winogron)

Wykonywanie:
Do miski wsyp mąkę, wiórki, proszek do pieczenia i cukier (jeśli używasz brązowego). Następnie dodaj jajko i mleko (cukier kokosowy mam w takiej postaci jak na zdjęciu więc odcięłam kawałek i rozpuściłam go w mleku). Dodaj olej i wymieszaj całość. Masa będzie dość rzadka. Smaż małe placki na rozgrzanej patelni lub jak ja na maszynie do naleśników. Powinny być rumiane z obu stron.

Smacznego!

wtorek, 10 lutego 2015

Prosty chleb na drożdżach

Czy Wy też macie jakieś specjalne kulinarne zachcianki kiedy wracacie z wakacji? Ja zawsze mam! Zwykle proszę moją mamę żeby zrobiła nam typowy śląski obiad- za którym normalnie nie przepadam. A teraz.. jaka była moja pierwsza zachcianka po podróży? Cóż... jeszcze na lotnisku zadzwoniłam do babci i poprosiłam żeby zrobiła mi zimne nóżki z kurczaka. Drugą rzeczą była chęć zjedzenia dobrego chleba. O ile zimne nóżki są poza moim zasięgiem to chleb postanowiłam upiec sobie sama. Jest naprawdę prosty, szybki i smaczny. Dodałam do niego mąkę pszenną ale najlepiej jest dodać pół na pół mąkę pszenną i mąkę graham lub żytnią. 




















Składniki:
50 g drożdży
8 łyżek płatków owsianych
łyżka soli
łyżka cukru
1 kg mąki (np. pół kg pszennej i pól kg żytniej lub kg chlebowej)
ziarna: słonecznik, żurawina, siemię lniane itp
1 l letniej wody

Wykonanie:
 Drożdże, płatki, sól i cukier zalej litrem letniej wody. Wymieszaj i odstaw na 30 minut. Następnie dodaj mąkę. Wymieszaj i dodaj ziarna. Wyrabiaj aż wszystko dobrze się połączy. Przełóż do foremek wysmarowanych masłem lub wyłożonych papierem do pieczenia. Odstaw na 30 minut. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i piecz ok 45 minut aż chleb będzie rumiany i upieczony.

Smacznego!

My Thai- czyli najprostszy bulion tajski

Tak więc stało się! Udało mi się spełnić jedno z wielu podróżniczych marzeń a mianowicie odwiedzić Tajlandię. To kraj absolutnie niesamowity i jedno z tych miejsc które trzeba zobaczyć żeby zrozumieć. I choć wiele fantastycznych rzeczy było do oglądania to największe wrażenie zrobił na nas Bangkok. Można przejrzeć setki zdjęć, przeczytać miliony przewodników, wiedzieć o nim wszystko a i tak po wyjściu na miasto doznaje się uczucia oszołomienia. Jestem tym miastem zachwycona i myślę, że mogłabym tam zamieszkać. Bangkok jest jak kobieta. Pełna sprzeczności. Porywcza, niezaspokojona, kochająca życie i jego uciechy. Bywa hałaśliwa ale ma niesamowity urok. Chaotyczna, trochę obca a jednocześnie dająca poczucie bezpieczeństwa. Kocha zakupy, dobrą kuchnię a wieczorem lubi się rozerwać. I to dość ekstremalnie. Jak tu się w niej nie zakochać? Mieliśmy okazję mieszkać w dzielnicy Chinatown i powiem szczerze, że był to strzał w dziesiątkę. Wieczorem ruchliwe ulice zamieniają się w wielkie garkuchnie i można naprawdę dobrze zjeść. A jedzenie to właśnie to czego mi będzie brakować najbardziej. To co tam zjadłam było niesamowite więc w najbliższym czasie to tajska kuchnia będzie wiodła prym. Na początek bulion tajski. Najprostszy- stanowiący właściwie bazę do wszystkiego, ale niesamowicie aromatyczny i pyszny. Ostry ale to nie powinno dziwić. Trawę cytrynową, kaffir (w Polsce tez go kupiłam w sieci sklepów E. Leclerc) i galangal kupiłam w Tajlandii na nocnym targu (kolejne niesamowite miejsce- pełne przypraw i pysznego jedzenia) ale oczywiście użyjcie zwykłego imbiru. A trawę cytrynową zdarza mi się spotkać w większych marketach. Taki bulion to podstawa. Możecie dolać do niego mleko kokosowe a zamiast kurczaka dodać owoce morza, makaron zmienić na ryż i dodać dowolne warzywa. Rozgrzewa, stawia na nogi i powala...

Z okazji mojego powrotu dziękuję dobremu duszkowi za umieszczanie przepisów podczas mojego wyjazdu:)




















Składniki:
1 l bulionu wołowego
4 pałki z kurczaka (lub udka)
3 marchewki
3 liście kaffiru
sok z połowy limonki
2 ząbki czosnku
1 mała tajska papryczka (zwykła papryczka chili)
kawałek galangalu lub imbiru
1 łodyga trawy cytrynowej
2 łyżki sosu sojowego
makaron chiński

opcjonalnie:
kawałek selera
garść groszku cukrowego

Wykonanie:
Bulion przelej do garnka dodaj kurczaka, kaffir, czosnek, papryczkę, imbir sos sojowy i trawę cytrynową trawę cytrynową (zanim wrzucisz ja do zupy usuń twarde liście następnie zgnieść ją lub po prostu uderzyć nią o blat to uwolni olejki eteryczne- po ugotowaniu zupy usuń ją, trawa użyta w ten sposób nie nadaje się do jedzenia). Gotuj całość przez chwilę aż kurczak nie będzie surowy. Dodaj wtedy marchewkę obraną i pokrojoną w plastry, seler i groszek cukrowy- jeśli ich używasz. Gdy warzywa zmiękną dopraw zupę sokiem z limonki i ewentualnie dodaj więcej sosu sojowego lub papryczek. Makaron przygotuj zgodnie z instrukcja na opakowaniu. Rozłóż go na talerze i zalej gotowym bulionem. Mięso z kurczaka także dodaj. Porwij je na małe kawałki.

Smacznego!

poniedziałek, 9 lutego 2015

Wariacje na temat chlebków pita

Czasami myślę, że nie doceniam jakie fajne mam dziecko. Choć doceniam przecież  i wiem o tym doskonale(!) to myślę, że to i tak za mało. Co prawda są dni kiedy każde moje wyjście z pokoju kończy się tym że przychodzi i pyta z wyrzutem "Mamusiu, dlaczego mi uciekłaś?" ale są i takie jak dziś kiedy jestem w stanie pół dnia spędzić w kuchni podczas gdy mój maluch układa puzzle, bawi się klockami lub ciastoliną i zupełnie nie jestem mu potrzebna. Wręcz gdy zaglądam do pokoju żeby zerknąć co robi nawet mnie nie zauważa. Synu- dziękuje Ci za to! Bo wszyscy jesteśmy szczęśliwi! Ja mogę trochę pogotować a M. czuje się "dopieszczony" kulinarnie... no w końcu robię mięso. Wiem, że chlebki pita powinnam zrobić sama. Ale jakoś dzisiaj nie miałam tak wygórowanych ambicji. Czasem bywa i tak. Raz się chce a raz trzeba pójść na łatwiznę. Kiedyś zrobię je samodzielnie... ale to nie dziś. Ja postawiałam na dwie wersje. Wersja wegańska z falafelem z ciecierzycy i dla mięsożerców z kurczakiem. Falafel z ciecierzycy przygotowałam tak jak robi się to w Izraelu. Bo o ile nie myli mnie pamięć, tam właśnie pierwszy raz się z nim spotkałam. Oprócz tego trochę warzyw sos na bazie tahini i harrisa. Dziś każdy znalazł coś dla siebie:)




















Składniki:
Obie wersje:
pomidory (użyłam pomidorów cherry)
papryka
cebula

chlebki pita z kurczakiem:
1 pierś z kurczaka
1/4 łyżeczki przypraw:
kuminu
soli
pieprzu
słodkiej czerwonej papryki
kurkumy
ziaren kolendry
wszystkie przyprawy utłuczone w moździerzu

Pita z falafelem
pół szklanki ciecierzycy (namoczonej i ugotowanej- lub z puszki)
pół cebuli
3 ząbki czosnku
szczypta kuminu
sól
pieprz
łyżka pietruszki (posiekana)
1/4 łyżeczki ziaren kolendry
szczypta płatków chili
pół łyżeczki sody oczyszczonej
ok 2 łyżki mąki pszennej- jeśli masę ciężko uformować

sos tahini:
5 łyżek gęstego jogurtu
łyżka pasty tahini
łyżeczka soku z cytryny
łyżka cebuli drobno pokrojona
sól
pieprz

Wykonanie:
Składniki na sos tahini wymieszaj w misce i odstaw.
Wersja kurczakowa:
Pierś z kurczaka pokrój w kawałki. Dodaj utłuczone przyprawy i wymieszaj. Odstaw na godzinę. Pomidory pokrój w kawałki, paprykę w paski a cebulę w piórka. Kurczaka usmaż. Przygotuj chlebki pita zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odetnij kawałek z góry i włóż do kieszonki warzywa i mięso. Polej sosem tahini i harrisą. Podawaj od razu.

Wersja z falafelem:
Składniki na falafel (oprócz mąki) zmiksuj. Tylko nie miksuj ich na papkę. Mieszanina powinna przypominać mokre okruchy chleba. Zbyt długie pulsowanie spowoduje, że kulki będą zbyt ciężkie. Gdy masa będzie zbyt luźna dodaj mąkę. Wymieszaj całość i formuj kulki. Smaż je na rozgrzanym oleju. Gdy będą gotowe przygotuj chlebki pita zgodnie z opisem na opakowaniu. Odetnij górę i faszeruj warzywami, sosem tahini i harrisą. Dodaj falafele.

Smacznego!



(Nie) nudna kanapka ed II

niedziela, 8 lutego 2015

Kanapka z pastą czosnkową, mozzarellą i jajkiem w koszulce

Chyba zaczyna dopadać mnie jakieś choróbsko. Nie jest to odpowiedni moment. Właściwie możliwie najgorszy. Ale czy na chorowanie jest dobry moment? Naprawdę nie mogę się teraz rozchorować. Wzmacniam się jak tylko mogę. A że na wszelkie przeziębienia dobry jest czosnek... No właśnie czosnek. Dobry ale dość kontrowersyjny. Nie wolno go jeść w pracy, przed imprezą nie mówiąc już o absolutnym zakazie jedzenia go przed randką. Moja kuchnia nie istnieje bez czosnku. Dzisiaj wystąpił w postaci pasty czosnkowej na kanapce. Z jajkiem i mozzarellą. Wykorzystałam foccacie którą upiekłam wczoraj. Jeden z chlebków posypałam tylko czarnuszką i użyłam właśnie tego. Wybierzcie jednak ulubione pieczywo. Na fotce bystre oko zauważy także pomidory suszone. Dodałam je na pierwszej kanapce a na drugiej już nie i moim zdaniem było nawet lepiej. Niestety moje łakomstwo nie dało za wygraną i zdjęcia brak. Obłędna, pyszna, boska kanapka. Jajko w koszulce jak zawsze genialne! Kanapkowy szał...




















Składniki:
pieczywo 
kulka mozzarelli
główka czosnku
płatki chili
jajka (jedno na kanapkę)
oliwa truflowa
sól
pieprz

opcjonalnie: suszone pomidory

Wykonanie:
Rozgrzej piekarnik do 190 stopni. I włóż do niego całą główkę czosnku. Ja porozdzielałam każdy ząbek. Piecz je kilka minut pilnuj go żeby się nie spalił. Musi być miękki. Po przestudzeniu obierz go z łupin przełóż do miski i rozgnieć widelcem. Przypraw solą i pieprzem. Przygotuj jajko w koszulce. O tym jak ja to robię pisałam tutaj. Pieczywo zgrilluj, przypiecz w piekarniku (korzystając z pieczenia czosnku) lub użyj tostera. Gdy będzie ciepłe rozsmaruj pastę z czosnku, ułóż plastry mozzarelli, jajko w koszulce, posyp płatkami chili i skrop oliwą truflową. 

Smacznego!
(Nie) nudna kanapka ed II

sobota, 7 lutego 2015

Placki z serka wiejskiego podane z bekonem i syropem klonowym

Obiecałam sobie, że najbliższy czas to czas na zrobienie porządku ze zdjęciami które mam na komputerze. Odkąd mamy dziecko zdjęć i filmów przybywa i w którymś momencie przestałam mieć nad tym kontrolę. Do tego dochodzą zdjęcia z podróży i blogowania. Niby wszystko jest w folderach i niby opisane. Niby. Bo okazało się przy gruntownych porządkach że mam kilkanaście a właściwie kilkadziesiąt tych samych zdjęć i filmów ale w rożnych folderach. Ogólnie dużo zabawy i przekopywania ale trzeba to zrobić bo zaległości narastają. W dodatku ciężko mi, jeśli znajdę jakiś filmik mojego synka nie obejrzeć go, nie zamyślić się i nie wspominać. A czas leci. Muszę nad tym zapanować i to ogarnąć.. Potrzebowałam dziś szybkiego i porządnego śniadania. A takich placków, z serka wiejskiego, jeszcze nie jadłam. Podałam je z syropem klonowym i bekonem i... kompletnie, absolutnie przepadłam. Uwielbiam połączenie bekonu i syropu klonowego- jest naprawdę doskonałe. Kto nie próbował koniecznie musi nadrobić! Ale jeśli nie czujecie się przekonani (naprawdę warto się przekonać) to myślę, że wersja z cukrem pudrem też będzie ok. Cóż mogę powiedzieć o samych plackach? Są puszyste, delikatne i bardzo smaczne. Jeśli znudziło Wam się jedzenie serka wiejskiego z miodem lub z solą polecam te placki. A jeśli chcecie zaszaleć to wypróbujcie ten przepis na serek wiejski z suszonymi pomidorami, oliwkami i migdałami.





















Składniki:
opakowanie (200 g) serka wiejskiego (granulki)
2 jajka
ok pół szklanki mleka (może być roślinne)
3- 4 łyżki mąki pszennej
szczypta soli
łyżeczka cukru
łyżka oliwy z oliwek

do podania:
podsmażony bekon, syrop klonowy, cukier puder, dżem itp

Wykonanie:
Do miski przełóż serek. Dodaj dwa jajka i lekko wymieszaj. Następnie dodaj mąkę, sól i cukier. Także wymieszaj. Jeśli masa będzie zbyt zwarta dodaj mleka (zależy od konsystencji serka). Musi dawać się łatwo rozprowadzać na patelni. Ja dodaję do ciasta oliwę bo smażę placki przy użycie maszyny do naleśników więc nie używam już tłuszczu. Smaż aż placki będą rumiane z obu stron. Podawaj z ulubionymi dodatkami.

Smacznego!

piątek, 6 lutego 2015

Muffiny jogurtowe z jagodami

Od jakiegoś czasu przestałam wierzyć, że weekendy są po to, żeby odpocząć. Od dawno są bardzo intensywne. Albo goście albo w gości. Nie żebym narzekała! Wręcz przeciwnie. Uwielbiam ten stan. Uwielbiam tą bieganinę i ten szał. I uwielbiam gotować dla znajomych. Chyba wtedy tak naprawdę jestem w swoim żywiole i wtedy jestem najszczęśliwsza. I choćbym miała milion spraw, gotowanie staje się najważniejsze. I zawsze znajdę na to czas. Ostatni weekend był bardzo intensywny. Kulinarnie także. Zrobiłam najlepszego cheeseburgera ulubione ciasto M. czyli ciasto czekoladowe i właśnie te muffiny. Dodałam do nich jagody, ale możecie dodać inne owoce lub je pominąć. Jak to muffiny są szybkie, pyszne i nieskomplikowane. Właściwie są też całkiem niezłą opcją śniadaniową. Będą znakomite jeśli posmarujecie je masłem. W końcu czasem można sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa. A jakże!






















Składniki:
250 g jogurtu naturalnego
150 ml oleju o neutralnym smaku i zapachu
2 jajka (oddziel białka od żółtek)
3/4 szklanki brązowego cukru
łyżeczka ekstraktu waniliowego
sok wyciśnięty z połówki cytryny i skórka starta także z połowy cytryny
170 g mąki pszennej
70 g mąki kukurydzianej
łyżeczka proszku do pieczenia
owoce np. jagody (mrożone trzeba rozmrozić)

Wykonanie:
Do miski wlej jogurt, olej, ekstrakt, żółtka, sok z cytryny i startą skórkę. Wymieszaj. Wsyp obie mąki, proszek do pieczenia i cukier. Wymieszaj. Białka ubij na sztywną masę i dodaj do ciasta. Całość delikatnie wymieszaj. Wsyp owoce, znowu delikatnie mieszając. Blachę do pieczenia muffinek wyłóż papilotkami i napełnij je do 3/4 wysokości. Piecz w temp. 180 stopni przez 30- 35 minut.

Smacznego! 

czwartek, 5 lutego 2015

Focaccia z rozmarynem i oliwkami

Uwielbiam focaccie! Jest świetna na imprezę (podana z dobra oliwą), sprawdza się jako baza do kanapek i można eksperymentować z dodatkami. Mimo że to włoski wynalazek w mojej kuchni zrobiło się... grecko. Użyłam dodatków które mam z Grecji. Nie był to mój zamiar po prostu w trakcie przygotowywania uświadomiłam sobie że dodatki których używam są właśnie z Grecji. Oliwki i oliwa z Lefkady a rozmaryn z Rodos. Od razu zrobiło mi się jakoś tak lepiej, przyjemniej. Takie wspomnienia wakacyjne działają na mnie bardzo pozytywnie. Wiem, że nie działa to tak na każdego ale mnie te drobne rzeczy bardzo cieszą.. Wprowadzają w dobry stan i nastrój. Co do samej foccaci to zgodnie z przewidywaniem- wyszła świetna. Puszysta i smaczna. Oprócz tego że zasmakowała mnie i M. to dodatkowo zasmakowała bardzo mojemu synowi i mojej babci. Tak więc właśnie ją sobie zjadamy:) Pyszności!

Poprzednie foccacie które robiłam:
Focaccia z cukinią i porami
Focaccia z ziołami i solą morską





















Składniki:
500 g mąki pszennej
30 g świeżych drożdży
pół łyżeczki cukru
płaska łyżeczka soli
3-4 łyżki oliwy z oliwek
250 ml letniej wody
2 łyżki suszonego rozmarynu
oliwki

Wykonanie:
Do miski rozkrusz drożdże, dodaj cukier i wodę. Wymieszaj i odstaw na 5 minut. Do drugiej miski wsyp mąkę, sól, rozmaryn. Dodaj drożdże. Wyrób gładkie i elastyczne ciasto (ok 10 minut). Odstaw w ciepłe miejsce na godzinę. Po tym czasie formuj okrągłe chlebki. Możesz także upiec foccacie w formie. Oliwki powbijaj w ciasto. Tak żeby nie wypadały. Piecz w rozgrzanym piekarniku (180 stopni) przez 30 minut. Zerkaj żeby się nie spaliła.

Smacznego! Focaccia - biała pizza

środa, 4 lutego 2015

Naleśniki z twarogiem i ciepłymi owocami

Mimo tego, że pogoda nie jest przerażająco straszna zdarza mi się tęsknić za latem. Po prostu. Za ciepłem i za ulubionymi owocami. Zdecydowanie jestem dzieckiem lata. Nie żeby przeszkadzało mi ubieranie miliona warstw ubrań i skakanie przez zaspy. Naprawdę cieszę się na śnieg. Ale ta radość jest krótka. Lubię zimę ale zdecydowanie bardziej lubię lato i słońce. A jak to mówią jeśli łapie Cię dół (pogodowy także) lub jesteś w niezbyt dobrym humorze to trzeba go poprawić fundując sobie małe przyjemności. W końcu nikt nie chce długo pozostać w takim "nienastroju". Pyszne jedzenie naprawdę pomaga! Naleśniki na obiad to zawsze dobry pomysł. A w wersji z owocami są absolutnie fenomenalne. Przygotowałam je z jabłkami i pomarańczami ale każde inne owoce (np. gruszki, śliwki czy truskawki) sprawdzą się równie dobrze. Przeglądając ostatnio zdjęcia z Maroka natrafiłam na fotkę "sałatki" z pomarańczy posypanej cukrem i cynamonem. Tak więc inspirując się tym dodałam odrobinę tej przyprawy. W końcu poprawia nastrój i każda pomoc w odzyskaniu dobrego humoru się przyda:) Jeśli macie ochotę dodajcie także ulubione orzechy.




















Składniki:
na ciasto naleśnikowe:
2 szklanki mąki pszennej
1,5 szklanki mleka
2 jajka
sól
woda gazowana (ok szklanka)

nadzienie:
250 g półtłustego twarogu
3-4 łyżki jogurtu naturalnego
pół łyżeczki cynamonu
miód

owoce:
duże jabłko
pomarańcza
cynamon
sos balsamiczny (smak cytrusowy)
miód- z miodem ostrożnie bo jest także w nadzieniu- więc uważaj żeby nie było za słodko:)
łyżka masła
opcjonalnie: orzechy pokrojone

Wykonanie:
Składniki na ciasto naleśnikowe wymieszaj w misce. Wodę dodawaj stopniowo żeby ciasto nie było zbyt rzadkie (można dodać wtedy więcej mąki). Usmaż naleśniki. Twaróg przełóż do miski, dodaj jogurt, cynamon i miód. Wymieszaj. Owoce pozbaw skóry. Jabłka pokrój w ósemki a pomarańcze porozdzielaj na mniejsze cząstki. Na patelni rozpuść masło. Wrzuć owoce, dodaj miód i cynamon. Smaż je chwilę. Nie dopuść do tego żeby zbyt bardzo się rozpadły. Naleśniki faszeruj serem i zwijaj. Na naleśniki rozłóż owoce (i orzechy jeśli używasz)  i polej je odrobiną sosu.

Smacznego!

wtorek, 3 lutego 2015

Ciepła kanapka z pieczoną ricottą, suszonymi pomidorami i mozzarellą

Zdałam sobie sprawę, że nie zrobiłam ostatnio żadnej superkanapki. Od jakiegoś czasu ta chodziła mi po głowie ale nie było mi po drodze żeby ją przygotować. Ale w końcu jest! Tym razem kanapka we włoskim stylu. Pieczona ricotta jest fenomenalna i zupełnie nie rozumiem jak mogłam o niej zapomnieć na tak długo. Przygotowałam spory zapas i zamierzam przez najbliższe dni nie jeść niczego innego. Kanapkę zapiekłam przez kilka minut w piekarniku żeby mozzarella stała się przyjemnie ciągnąca. To był genialny pomysł. Nie będę pisać że to moja ulubiona kanapka bo pisze tak za każdym razem gdy wymyślę jakąś nową. Ale to kolejna superkanapka. Przy tym jest prosta do przygotowania. Pycha!

A jeśli brakuje Ci pomysłu na kanapkę zapraszam tu:
Sposób na kanapkę




















Składniki:
kilka suszonych pomidorów
kulka mozzarelli (dobrej jakości)
płatki chili (można pominąć)
ciabatta (lub inna bułka)

Wykonanie:
Bułkę przekrój na pół i posmaruj ricottą. Rozłóż na niej pomidory pokrojone na kawałki. Mozzarellę pokrój w plastry i ułóż je na kanapkę. Wstaw do rozgrzanego piekarnika (do 180 stopni) na 8-10 minut. Aż mozzarella się rozpuści. Posyp płatkami chili.

Smacznego!
(Nie) nudna kanapka ed II

niedziela, 1 lutego 2015

Najlepszy cheeseburger (Big Kahuna Burger z Pulp Fiction)

Ostatnio dość gruntowanie odświeżam filmy Quentina Tarantino. Uwielbiam go i darzę niesłabnącą, wszystko wybaczającą miłością. Jego filmy mogę oglądać miliard razy i nie są w stanie mi się znudzić. Tym razem po obejrzeniu Pulp Fiction poczułam rozpaczliwą tęsknotę za cheeseburgerem. Samuel L. Jackson wychwalający zalety Big Kahuna burger to jeden z najbardziej apetycznych momentów kina. Nie byłam w stanie przejść obok tego obojętnie. W związku z tym że Big Kahuna nie jest rzeczywistą restauracją zadanie jest utrudnione. Nie mamy możliwości spróbowania tego cuda. Więc pozostaje kombinowanie. Ale warto! I mam nadzieję, że w przeciwieństwie do filmu obejdzie się bez rozlewu krwi po zjedzeniu:) Myślę że Jules Winnfield po zjedzeniu tego cheesburgera powiedziałby słynne "This is a TASTY burger":)





















Składniki:
500 g mielonego mięsa wołowego
2 duża cebula (drobno pokrojoną i podsmażoną)
sól
pieprz
łyżka sosu Worcestershire
łyżeczka musztardy Dijon
bułki hamburgerowe

dodatki:
sałata- dowolna (choć ja użyłam rukoli i też wyszło ok:))
ogórki kiszone (pokrojone w plastry)
pikantny sos pomidorowy (do sosu pomidorowego dodałam papryczkę chili)
ser który dobrze się rozpuszcza

Wykonanie:
Mięso umieść w misce. Dodaj cebulę, przyprawy, musztardę i sos Worcestershire. Wymieszaj całość i uformuj kotlety. Smaż na grillu lub patelni grillowej po 2-3 minuty z każdej strony. Po przewróceniu mięsa na drugą stronę ułóż na nim plaster sera. Zgrilluj także bułki. Gdy będą ciepłe ułóż na nim dodatki.

Smacznego!

Aktualnie robię sobie wakacje ale dobry duszek będzie umieszczał przepisy:) (Nie) nudna kanapka ed II