poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Chlebki rozmarynowe z ajvarem i jajkiem sadzonym

Nasz syn pojechał na wakacje z dziadkami i...z jednej strony jest fajnie. Nie ukrywajmy. Ale z drugiej...bardzo tęsknimy. Zdecydowanie inaczej jest kiedy jesteśmy sami na wakacjach..ruch, zwiedzanie, szał...tęsknota ma inny wymiar. Teraz...czuję się tak jakbym nie miała ręki. Wiem że Piotrek bawi się cudowanie ale nie zmniejsza to mojej tęsknoty. Gotuję, pracuję, ćwiczę.. Dzisiaj w mojej kuchni prawdziwy światowy mix. Chlebki rozmarynowe które zrobiłam na kształt chlebkow chapatti (które uwielbiam) do tego chorwacki ajwar i jajo sadzone. A wszystko inspirowane meksykańskimi huevos rancheros. Rozpiętość kontynentalna:) Ajwar to mój tegoroczny wakacyjny łup i tylko czekałam żeby go do czegoś wykorzystać. Tutaj sprawdza się idealnie. Nie ma co ukrywać to jedno z tych śniadań na które trzeba mieć czas ale..jest tak pyszne że warto!





















Składniki:
na chlebki:
100 g mąki
pół łyżeczki soli- użyłam soli himalajskiej
pół łyżeczki cukru
pół łyżeczki suszonego rozmarynu
75 g jogurtu greckiego
łyżka oliwy
ewentualnie woda

dodatkowo:
1 duża cebula
4-5 łyżek pasty ajwar
papryczka chili- wg gustu
sól
pieprz
jajka
olej do smażenia- u mnie ryżowy
masło

Wykonanie:
Składniki na chlebki połącz w misce. Wyrabiaj chwilę aż ciasto będzie gładkie. Odstaw na ok 20 minut. W tym czasie pokrój cebulę w półplasterki i podsmaż na oleju. Gdy zmięknie dodaj ajwar i przypraw. Wymieszaj. Ciasto podziel na 4 kulki. Każdą rozwałkuj cienko na okrągły placek. Każdy smaż na suchej patelni z obu stron. Masło rozpuść na patelni i przygotuj jajka sadzone. Ajwar z cebulą i jajkiem możesz zwinąć w chlebki lub posmarować go i zjeść jak pizzę. Pełna dowolność:)

Smacznego!
Na ostro

czwartek, 27 sierpnia 2015

Prosta chińszczyzna- Kurczak słodko-kwaśny

Prawie każdy z nas lubi zjeść dobrą chińszczyznę. Często jednak wydaje się nam że przygotowanie chińskiego dania jest trudne i czasochłonne. Otóż...moi drodzy....nie jest. Kuchnia chińska jest fenomenalna i warto spróbować samemu ją przyrządzić. To proste! Kurczaka w sosie słodko-kwaśnym znamy wszyscy. Każdy jadł i każdy już wszystko o nim wie. Ale czy na pewno? Praca większości polega na otwarciu słoika. Proponuję jednak trochę się wysilić (naprawdę tylko trochę:)) i spróbować. Użyłam japońskiego makaronu gryczanego-soba ale chow mein także będzie dobry. 




















Składniki:
ok 100 g makaronu na osobę- u mnie gryczany soba
1 cebula
2 piersi z kurczaka pokrojone w kostkę i zamarynowane w dwóch łyżkach sosu sojowego
2 marchewki
1 czerwona papryka- bez nasion- paprykę pozbawiłam skóry- piekłam ją w piekarniku z funkcja grilla aż skórka się lekko przypiekła po wystudzeniu schodzi praktycznie sama
100 g pędów bambusa z puszki (waga po odsączeniu)
olej arachidowy

sos:
125 ml wody
1 łyżka mąki ryżowej (lub nieco więcej)
4 łyżki octu ryżowego
3 łyżki brązowego cukru
2 łyżeczki ciemnego sosu sojowego
2 łyżeczki pasty pomidorowej
2-3 ząbki czosnku
plaster świeżego imbiru
sól

Wykonanie:
Makaron przygotuj wg instrukcji na opakowaniu. Marchewkę pokrój w słupki, cebulę w półplasterki a paprykę w kostkę- jeśli jej nie obierasz ze skory pokrój ją drobno. Przygotuj sos. Wodę wymieszaj z mąka. Pozostałe składniki wymieszaj w rondlu i doprowadź do wrzenia. Dodaj mąkę i gotuj aż sos zgęstnieje. Odstaw. Rozgrzej patelnię i wlej olej. Wrzuć cebulę i smaż minutę ciągle mieszając. Dodaj kurczaka smaż kolejna minutę. Dodaj marchewkę, paprykę i smaż ok 3 minuty. Gdy mięso będzie wysmażone a warzywa lekko zmiękną dodaj pędy bambusa i wlej sos i wymieszaj. Dodaj makaron. Dobrze wymieszaj całość. Podawaj od razu po przygotowaniu.

Smacznego!

wtorek, 25 sierpnia 2015

Niedzielne placuchy

Niedziela. To dzień dla nas. Czas na wszystko. I czas na spokojne śniadanie. Wszyscy lubimy placki ale każdy zjada je z innymi dodatkami. Mój syn z owocami, mój M. z syropem klonowym a ja z jogurtem, owocami i syropem z agawy. Tak.. mam się zdecydowanie najlepiej:) Placki są bardzo puszyste i można dodać ulubione owoce do ciasta. Ja z nich zrezygnowałam ale nic nie stoi na przeszkodzie:) 




















Składniki:
1,5 szklanki mąki pszennej
1 jajko
1 szklanka mleka
łyżka syropku z agawy (lub miodu miodu)
2 łyżki rozpuszczonego i przestudzonego masła
1 łyżka proszku do pieczenia
szczypta soli
owoce

do podania: jogurt, miód, syrop klonowy lub z agawy, owoce, cukier puder


Wykonanie:
Mąkę wymieszaj z solą i proszkiem do pieczenia. W osobnej misce wymieszaj mleko, jajko, syrop i masło. Połącz składniki suche z mokrymi. Dobrze wymieszaj. Smaż z obu stron aż będą rumiane. Podawaj z dodatkami.

Smacznego!

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Wegański bananowy krem z tofu, karobu z syropem z agawy

Jest gumowate i smakuje jak papier. To udało mi się usłyszeć na temat tofu. Cóż... wegetarianie  i weganie mieliby smutne życie gdyby faktycznie tak było. Trochę się obawiałam że to może być jednak prawda i na pierwszy ogień postanowiłam zrobić tofu w słodkiej wersji. Z bananem, karobem i syropem z agawy. Fikuśnie ale uwierzcie naprawdę bardzo bardzo smacznie:)




















Składniki:
200 g tofu
2 banany
2 łyżki karobu
syrop z agawy do smaku- ok 2 łyżki

Wykonanie:
Nic prostszego. Banany i tofu zmiksuj na gładki krem. Dodaj karob i syrop z agawy. Wymieszaj dokładnie.

Smacznego!

niedziela, 23 sierpnia 2015

Kurczak z warzywami po chińsku

Chińszczyzna "chodziła" za mną do dłuższego czasu. I jestem w pełni usatysfakcjonowana. Z daniami chińskimi jest tak że samo smażenie trwa jedynie kilka minut. Najwięcej czasu zajmuje przygotowywanie, krojenie. Gdy ten etap mam za sobą idzie już z górki. Później wok, mieszanie i po chwili pyszne danie gotowe. Użyłam co prawda japońskiego makaronu Udon (zachciało mi się kombinacji) ale chiński Chow mein (jest bardziej dostępny) będzie ok a jeśli nie macie żadnego ryż też się sprawdzi. Smakowało całej naszej trójce... tak, trójce bo nasz syn też zjadł z nami i muszę powiedzieć że jeszcze chwila i pewnie będzie wcinał chińszczyznę pałeczkami:) 





















Składniki:
2 piersi z kurczaka
kilka różyczek brokuła
kilka różyczek kalafiora
2 średnie marchewki
kawałek pora
plaster imbiru (ok 1 cm)
sos sojowy
2 łyżki wody
makaron udon, chow mein lub ryż
olej arachodowy
opcjonalnie czarny sezam do dekoracji- można pominąć lub użyć białego

Wykonanie:
Piersi z kurczaka pokrój w kostkę. Przełóż mięso do miski dodaj 2 łyżki sosu sojowego i 2 łyżki wody. Wymieszaj i odstaw. Brokuł i kalafior pokrój w mniejsze kawałki a por w półplasterki. Imbir posiekaj drobno. Marchewki obierz i pokrój w plastry (niezbyt grube). W woku rozgrzej olej, mięso łyżką cedzakową wyjmuj z marynaty i wrzuć do woka. Smaż przez chwilę ciągle mieszając. Po chwili dorzuć por znowu smaż przez minutę i dodaj kalafior, brokuły i marchewki. Smaż kilka minut aż warzywa zmiękną. Dodaj sos sojowy i imbir. Wymieszaj całość. Przygotuj makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Wymieszaj makaron z warzywami i przełóż na talerz. Posyp czarnym sezamem. Podawaj natychmiast po przygotowaniu.

Smacznego!

sobota, 22 sierpnia 2015

Hummus z pieczonym kalafiorem

Ostatnio moja koleżanka stwierdziła, że jeśli chodzi o hummus to jestem zbyt konserwatywna. Lubię klasyczny hummus to prawda ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby zrobić go w jakiejś ekstra wersji. Dlatego kiedy zobaczyłam u Magdy z bloga foodmania (który przy okazji Wam serdecznie polecam, jeśli go jeszcze nie znacie, bo Magda robi cudne rzeczy) pomysł na hummus z pieczonym kalafiorem pomyślałam, że czas dojrzeć i czas na hummusową zmianę. I cóż moja imiennicza dokładnie wie co robi i mimo drobnych zmian i ja jestem absolutnie zaskoczona tym połączeniem. Cieszę się że go zrobiłam.
Jeśli wpadniecie kiedyś na pomysł żeby kupić hummus...to naprawdę nie polecam. Mnie coś niedobrego podkusiło i stwierdzam że absolutnie nie warto go kupować! Nie przypomina hummusu w niczym.
Hummus który jadłam w Jerozolimie był bardzo lejący a to za sprawą lodowatej wody dodawanej do pasty. Ja wolę gęsty dlatego tę kwestię pozostawiam Wam. 





















Składniki:
1 szklanka ciecierzycy moczona przez całą noc
2 łyżki tahini
1 łyżka soku z cytryny
2 łyżki oleju sezamowego
szczypta soli
kilka różyczek kalafiora 
szczypta curry
opcjonalnie lodowata woda

Wykonanie:
Ciecierzycę ugotuj aż będzie miękka i zblenduj na gładką pastę. Jeśli nie chce się miksować dodaj trochę wody. Dodaj tahini, sok z cytryny, olej i sól. Kalafior podziel na małe kawałki oprósz curry i piecz w piekarniku nastawionym na 200 stopni przez ok 20 minut. Gdy będzie ugotowany i lekko przestygnie dodaj go do pasty i znowu zmiksuj. 

Smacznego!

piątek, 21 sierpnia 2015

Koktajl z czerwonej porzeczki, banana z sokiem z aloesu

Co prawda upały już tak nie doskwierają ale na dobry koktajl zawsze jest odpowiedni czas. Dzisiaj z czerwoną porzeczką i bananem. Do tego trochę mleka i sok z aloesu który jest super zdrowy. Aloes ma witaminy i minerały, pomaga w trawieniu, oczyszcza i alkalizuje organizm, wpływa na krążenie i wzmacnia odporność, działa antybakteryjnie, antyseptycznie, przeciwgrzybicznie i antywirusowo. Ojej ojej...ile tego.. Więc jak go nie uwielbiać? Jeśli chodzi o mleko- pełna dowolność użyjcie zwykłego lub roślinnego. Na zdrowie!



























Składniki:
1,5 szklanki czerwonych porzeczek - mogą być mrożone
2 banany
łyżka miodu (u mnie lipowy)
pół szklanki soku z aloesu
mleko (dowolne- użyłam migdałowego)

Wykonanie:
Wszystkie składniki wrzuć do blendera i zmiksuj. Gęstość koktajlu reguluj mlekiem.

Smacznego!

Letnie owoce

Krem z zielonego ryżu z bezami

Życie bywa zaskakujące. Kiedy wydawało mi się że pogodziłam się z faktem że moja bratnia dusza mieszka 60 km ode mnie okazała się że teraz mieszka jakieś 7 minut ode mnie. Czy muszę pisać jak bardzo byłam uradowana? Nadal jestem. A dodatkowo zrozumiałam, że kilometry nie mają znaczenia i odległość nie zmienia prawdziwej przyjaźni. Nasza przyjaźń jest słodka jak masakra w zamieci. To nasz deser. Postanowiłam na spotkanie z Basią nieco ją zaskoczyć. I przygotowałam bitą śmietanę z odrobiną zielonego tajskiego ryżu. Bezy pozostały ale przywędrowały wiśnie i syrop klonowy. Było wariacko ale nadal słodko. Masakra w zamieci zmieniła ale w zamaskrowanego konika polnego:)


















Składniki:
500 ml śmietany kremówki
kilka bez
1/3 szklanki zielonego ryżu
ok 2 szklanki (lub więcej) mleka- dowolnego
cukier kokosowy
syrop klonowy
kilka wiśni
bezy do dekoracji

Wykonanie:
Ryż ugotuj na mleku. Dodaj cukier kokosowy. Ryż będzie gęsty więc dolanie mleka może być konieczne. Gdy będzie ugotowany zmiksuj go. Ubij kremówkę a gdy będzie sztywna dodawaj stopniowo ryż.. Dolej 3-4 łyżki syropu klonowego. Wymieszaj dokładnie całość. Wkrusz bezy i wymieszaj.  Przełóż do pucharków. Wiśnie pozbaw pestek i także rozłóż na masie. Polej syropem klonowym i udekoruj bezą.

Smacznego!

czwartek, 20 sierpnia 2015

Jogurtowe placki z borówkami

Zostałam obdarowana borówkami. A dokładniej..toną borówek..serio... Nie żebym narzekała. O tej porze roku moja spiżarnia i zamrażarka są już przeładowane i zwykle zastanawiam się gdzie zmieszczę coś jeszcze. Dopycham nogą i wszystko się mieści. Borówki na początek wylądowały w plackach. Czyli zero roboty... Pochłonęliśmy je z Piotrkiem natychmiast jako że placuchy to nasze małe uzależnienie. Podajemy je dalej:) Łapiecie?






















Składniki:
1 szklanka jogurtu
1 szklanka mąki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 jajka
szczypta soli
2 łyżki rozpuszczonego i przestudzonego masła
łyżka cukru (można dodać więcej)
garść borówek

do podania: borówki, jogurt, miód, syrop klonowy lub z agawy, cukier puder itp.

Wykonanie:
Jogurt wymieszaj z jajkami aż masa stanie się jasna i puszysta. Dodaj masło i wymieszaj. Suche składniki połącz w osobnej misce. Połącz suche składniki z mokrymi i delikatnie wymieszaj. Nie używaj miksera bo placki nie będą wtedy puszyste. Gdy składniki dobrze się połączą dodaj borówki i znowu wymieszaj ostrożnie. Smaż placki aż będą rumiane. Ja smażę je na naleśnikarce i nie używam już żadnego tłuszczu ale jeśli smażysz je tradycyjnie możesz smażyć je na maśle. Do krótkiego smażenia się nadaje:) Odsącz je i podawaj natychmiast po przygotowaniu z ulubionymi dodatkami.

Smacznego!
Letnie owoce

środa, 19 sierpnia 2015

Bulgur z cukinią, kiełbaskami i chipsami z jarmużu

Przyznaję, że ostatnio brakowało mi czasu. Ale kiedy po wyjazdach wakacyjnych myślałam że już jest po remoncie wymyśliłam, że można by jeszcze pomalować parę miejsc:D Efekt jest taki że nie mogę już patrzeć na pędzle i farby. Czasem gruntowne zmiany są potrzebne. Gotowanie jedną ręką mam opanowane do perfekcji. W końcu nie raz tak już gotowałam przecież jestem mamą. Dlatego nie było to ani trochę problematyczne. Nie wiem kto wymyślił chipsy z jarmużu ale powinno się go ozłocić! Są naprawdę pyszne. Chrupiące i fantastyczne. Posłużyły mi dziś jako dodatek do bulguru z cukinią. Do tego mięsny akcent w postaci pieczonych kiełbasek. Ale oczywiście możecie z nich zrezygnować. Ja objadłam się jak szalona:)





















Składniki:
1 szklanka kaszy bulgur
średnia cukinia
kilka kiełbasek dobrej jakości
sos sojowy
sól
pieprz
zioła prowansalskie
2 łodygi jarmużu
olej do smażenia (u mnie olej z pestek winogron)

Wykonanie;
Kiełbaski zamarynuj w 2-3 łyżkach sosu sojowego. Odstaw je na ok 30 minut a jeśli masz więcej czasu na godzinę. Po tym czasie upiecz je żeby będą rumiane z każdej strony.
I zabawa z jarmużem:) Umyj go i osusz. Odetnij łodygę i porwij na mniejsze kawałki. Wrzuć liście do miski i delikatnie posól i skrop oliwą. Możesz także dodać odrobinę chili. Wymieszaj i rozłóż na blaszce do pieczenia tak aby liście na siebie nie zachodziły. Piecz partiami w piekarniku rozgrzanym do 150 stopni przez 3-7 minut. Trzeba po prostu obserwować żeby ich nie spalić. Powinny być chrupkie ale nie spalone.
Cukinię umyj, obierz i pokrój w plastry. Podsmaż chwilę aż zmięknie. Przypraw solą, pieprzem i ziołami. Bulgur przepłakuj zimną wodą. Wrzuć go do gotującej, osolonej wody (jeśli chodzi o proporcje to mniej więcej na 1 szklankę bulguru użyj ok 2 szklanek wody). Gotuj bez przykrycia ok 6-8 minut. Gdy cukinia będzie miękka a bulgur gotowy ułóż kaszę na talerzu na nią cukinię i jarmuż.

Smacznego!

Turcja od kuchni

wtorek, 18 sierpnia 2015

Krem z pomidorów w ostrej wersji

Uwielbiam zupę pomidorową. I chyba nie znam nikogo kto jej nie lubi. Moja ulubioną robi od lat moja babcia. Najpierw robiła ją dla mnie teraz robi ją dla mojego syna. Bo to też jego ulubiona zupa. To naprawdę piękne.. Ale nie byłabym sobą gdybym nie zrobiła swojej zakręconej wersji. Pomidory są teraz pyszne i trzeba z tego korzystać. Robiłam już kiedyś krem z pomidorów (tutaj) ale w wersji zimowej i teraz czas na letnią:) Ostrą, bo użyłam tureckiej marynowanej papryki, pyszną i tak prostą że aż wstyd..

A jeśli lubicie paprykę to polecam także krem z papryki z kozim serem i chorizo.




















Składniki:
5-6 dużych pomidorów
1 litr bulionu
sól
pieprz
rozmaryn
1 papryczka chili (u mnie zielona marynowana ale może dowolna)
1 tortilla

Wykonanie:
Pomidory pozbaw skóry (włóż je do miski i zalej wrzątkiem- nie zostawiaj ich tam zbyt długo:) i obierz). Pokrój na kawałki i podsmaż na oleju aż się rozpadną. Zalej je bulionem. Gotuj kilka minut i zmiksuj na gładki krem. Przypraw solą i pieprzem. Rozmaryn podsmaż na suchej patelni przez kilka minut. Uważaj żeby go nie spalić. Gdy zacznie pachnieć przesyp go do moździerza i utłucz, Dodaj do zupy. Papryczkę pokrój w kawałki i posyp nią zupę.
Tortillę pokrój na kawałki. Możesz ją albo przypiec w piekarniku albo na patelni. W obu przypadkach trzeba jej pilnować. Ja podpiekłam ją na suchej patelni do momentu aż stała się chrupiąca. Zajmuje to naprawdę tylko chwilę:) Podawaj ją do zupy.

Smacznego!
Turcja od kuchni Warzywa psiankowate 2015

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Krem owsiany z owocami i karobem

To było pyszne! Musiało być pyszne skoro jadłam takie śniadanie dwa dni pod rząd i nie wiem co będzie dalej. Ale, ale...to przecież płatki i owoce. Dodałam także karob (melasę z chlebka świętojańskiego) w który zaopatrzyłam się w Turcji i w którym zakochałam się bezgranicznie. Mówiąc szczerze to przepis który robi się sam. Moja praca ogranicza się do wrzucenia wszystkiego do miseczki a rano zmiksowania. Całość można polać np. miodem, syropem klonowym lub syropem z agawy. Mój ulubiony zestaw to mleko migdałowe i syrop klonowy ale.. jest tyle fantastycznych możliwości że aż grzech nie kombinować:)





















Składniki:
1 szklanka płatków owsianych (lub innych używałam też żytnich)
3/4 szklanki mleka (zależy od płatków i tego jaki gęsty ma być później krem)
łyżeczka karobu (lub kakao)
dowolne owoce, orzechy itp
miód, syrop klonowy, syrop z agawy

Wykonanie:
Płatki przesyp do miseczki i zalej mlekiem. Jeśli chcesz uzyskać gęsty krem dodaj mniej mleka (zawsze jeśli będzie zbyt gęsty można dodać więcej mleka). Dodaj karob wymieszaj i wstaw do lodówki na całą noc. Rano całość zmiksuj. Możesz kontrolować gęstość dodając więcej mleka. Zmiksuj aż krem będzie gładki. Dodaj owoce i polej np syropem klonowym.

Smacznego! 

środa, 12 sierpnia 2015

Tureckie bajgle

Odkąd wróciliśmy z wakacji większość osób zadaje mi jedno pytanie. Jak było na wakacjach z dziećmi. Rozumiem to pytanie. Raczej podróżujemy sami. I raczej na wakacjach nie odpoczywamy tylko zwiedzamy ile się da. Teraz pojechaliśmy ze znajomymi oraz z 4 latkiem i 3,5 latkiem.. Więc jak było? Hmm.. Pisałam już o tym że jest to inny rodzaj podróżowania. Nie gorszy- a inny. Podróżowanie bez dzieci jest zupełnie inne. Jesteśmy typami łazików, szukaczy i zawsze wpakujemy się w mniej lub bardziej przyjemne przygody. Wleziemy w każdą dziurę. Z dziećmi siłą rzeczy musieliśmy się ograniczyć. Ale nie bardzo:) Chłopcy trochę się dostosowali i my też. Nie zmieniło się nasze łazikowanie. Dostosowaliśmy je jedynie do możliwości chłopców. Bieganie po mieście stało się spokojniejsze. Nadal to robiliśmy przy czym z wózkami. Nawet przesiadywanie nocą na plaży było możliwie- chłopcy spali w wózkach obok nas. Problematyczne mogło być jedzenie ale radziliśmy sobie i z tym. Najgorsze dla mnie było jedno.. Udawanie entuzjazmu przed lotem. Chłopcy byli podekscytowaniu. A ja zestresowana. Nie chciałam przekazać im stresu. Tak więc fascynacja lotem musiała być szczera. Jakoś przeżyłam ale łatwo nie było. Myślałam że prawie 11 godzinny lot do Tajlandii mnie uodpornił. Ale nie. Nigdy chyba się nie uodpornię. Nie cierpię latać.
A w kwestii jedzenia... Tureckie bajgle zjadałam na śniadanie niemal każdego dnia... Są nieco inne niż te które jadłam w Jerozolimie więc inne niż te które robiłam (tu). Są prostsze do zrobienia i nie trzeba wrzucać ich do wrzątku. Na prawdę są super smaczne. Ja swoją porcję zjadłam z Bieluchem, pomidorem i ogórkiem a moi chłopcy postawili tym razem na miód lipowy. Pyszności!




















Składniki:
3 szklanki mąki pszennej
30 g świeżych drożdży
łyżeczka soli
3 łyżki oliwy
szczypta cukru
szklanka ciepłego mleka

ok 1/3 szklanki wody
sezam
turecka melasa winogronowa lub z granatu- opcjonalnie miód

Wykonanie;
Drożdże przełóż do miseczki zalej 4 łyżkami ciepłego mleka i dodaj cukier. Pozostaw na 10 minut do wyrośnięcia. Do miski przesyp mąkę wlej zaczyn, resztę mleka, dodaj sól i oliwę. Wyrób ciasto tak aby było miękkie i elastyczne (jeśli będzie zbyt rzadkie dodaj więcej mąki jeśli zbyt zwarte mleka) i pozostaw je w ciepłym miejscu na ok godzinę lub do momentu aż podwoi objętość. Po tym czasie uformuj wałek z ciasta i podziel go na kilka równych części (wychodzi ok 6). Znowu uformuj wałek- tym razem długi, złóż go na pół i zroluj (jedną stronę trzymaj nieruchomo a drugą zakręcaj ciasto- mam nadzieję, że to jasne:)). Tak aby powstał świderek:) Złącz końce bajgla i odstaw jeszcze do wyrośnięcia na ok 30 minut. W misce wymieszaj wodę z miodem lub melasą. Na talerzu obok rozsyp sezam. Włóż bajgla do wody z melasą (szybko!) przewróć i hop na talerz z sezamem. Obtocz go dokładnie w sezamie. Ułóż je na blaszce i wstaw do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. Piecz bajgle przez ok 30 minut. Pilnuj aby się nie przypaliły.

Smacznego!
Turcja od kuchni

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Pasta z groszku z prażonym sezamem

Jestem absolutnie zachwycona tą pastą. Jeśli lubicie groszek to coś dla Was. Tylko błagam.. nie używajcie groszku z puszki.. Najlepszy jest świeży lub mrożony i ugotowany. Dodatek sezamu fajnie ją podkręca a dodatek chili powoduje że nie jest nudno. Właściwie możecie dodać swoje ulubione zioła i myślę, że będzie super. Pasta jest genialna z tostami lub jako zamiennik masła ale powiem szczerze, że większość zjadłam bez niczego.. po prostu widelcem... Było warto:)




















Składniki:
szklanka mrożonego zielonego groszku
1/3 szklanki sezamu
sól
pieprz
czarnuszka (opcjonalnie)
płatki chili- wg uznania i można pominąć lub dodać świeże zioła
łyżka oliwy lub np. oleju sezamowego

Wykonanie:
Groszek ugotuj w lekko osolonej wodzie. Przy odcedzaniu pozostaw trochę wody z gotowania. Upraż sezam na suchej patelni. Groszek i sezam przesyp do miksera dodaj sól, pieprz, chili, oliwę i zmiksuj. Jeśli masa trudno się miksuje dodaj odrobinę wody z gotowania. Miksuj aż pasta będzie gładka. Posyp czarnuszką. 

Smacznego!

Bulgur z pieczoną marchewką, kalafiorem i tureckie kofte

Zawsze podczas wakacji dopada mnie jedna myśl... Ludzie na świecie mają zupełnie różne pojęcie czasu. My ludzie z północy Europy jesteśmy sługami czasu. Nie lubimy marnować ani tracić czasu. Żyjemy pod presja czasu, przestrzegamy dat, terminów spotkań. Czas jest mierzalny i istnieje poza nami. Ale są ludzie na świecie dla których czas jest sprawą powiedzmy sobie bardzo subiektywną. "Później" znaczy po prostu później..  Bez presji, bez szału. Nie ma pospiechu, na wszystko jest czas.  Dla europejczyka staje się to problematyczne na każdym kroku. Czasem można niezłe potrenować cierpliwość. Jeśli np. chcemy gdzieś jechać busem to jeśli mamy szczęście znajdziemy rozkład jazdy. Tylko po co rozkład skoro i tak wszyscy jeżdżą jak chcą? Można czekać na bus 5 minut można i dłużej. Na pytanie "Kiedy przyjedzie autobus?" miejscowi mówią "Zaraz" lub "Za chwilę". To dla europejczyka zbyt ogólne pojęcie. W Turcji nie było z tym nawet tak źle. Któregoś dnia wybrałyśmy się do centrum dolmuszem (mini bus turecki). Kiedy odjeżdża? Ciężko stwierdzić. Miejscowi wsiadają i nie pytają. My nerwowo się rozglądamy i zastanawiamy ile będziemy czekać. Czekamy tylko chwile na szczęście. Po zakupach znowu się denerwujemy ile będziemy czekać na bus bo przecież mamy mnóstwo siatek i czekanie to ostatnia rzecz na jaką mamy ochotę. Tez jakoś poszło. Ale zawsze obawiałam się tego martwego czekania. Niestety nie jestem cierpliwa i zazdroszczę im tego spokoju i tej umiejętności. Tym bardziej jeśli mam 4 siatki wypełnione po brzegi. Nooo... bo kto przywozi z wakacji 3 kilo kaszy bulgur zamiast jakiejś fajnej kiczowatej pamiątki? No kto..? Kto? Przyznaję się bez bicia.. Ale nie jestem sama! To mnie pociesza. Tak więc dziś u mnie bulgur z warzywami- skoro mam go tyle i tureckie kofty a właściwie kulki mięsne inspirowane koftami. Pycha! Pycha! Pycha!





















Składniki:
1 szklanka surowej kaszy bulgur
2 szklanki wody do ugotowania kaszy
3 marchewki
kawałek kalafiora
pół łyżeczki tymianku
łyżeczka sezamu
łyżeczka płynnego miodu
sól
pieprz
oliwa
250 g mięsa mielonego
pół średniej cebuli
łyżeczka ziaren kolendry- utłuczone w moździerzu
plaster świeżego imbiru
olej do smażenia kulek (użyłam ryżowego)

Wykonanie:
Marchewki obierz i pokrój w słupki. Przełóż do naczynia do zapiekania. Dodaj różyczki kalafiora- jeśli są duże pokrój je na mniejsze kawałki. Dodaj do marchewek. Przypraw tymiankiem, solą i pieprzem. Polej odrobina oliwy tak aby pokryła warzywa. Wymieszaj dłońmi. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i piecz przez 35 minut. 
W tym czasie przygotuj mięso. Dopraw je solą, pieprzem. posiekanym w drobna kostkę imbirem i kolendrą. Wymieszaj i uformuj małe kulki. Usmaż je. 
Przygotuj bulgur. Wypłucz go zimna wodą i wrzuć do gotującej się, posolonej wody. Gruby bulgur powinien gotować się ok 6-8 minut- aż będzie miękki. Odcedź.
Kiedy czas pieczenia warzyw się skończy polej je miodem i posyp sezamem. Wstaw całość jeszcze na 8 minut do piekarnika.
Kaszę przełóż na talerz, rozłóż warzywa i usmażone kotleciki. 

Smacznego!


Turcja od kuchni

niedziela, 9 sierpnia 2015

Placki z tahini i bananem

No i skończyły się nasze wielkie tureckie wakacje. Było na prawdę niesamowicie. Zawsze podróżujemy w tym samym towarzystwie- z dwójka znajomych. A tym razem dołączyły do nas dzieciaki. I chyba wszyscy zastanawialiśmy się jak będzie. Czy dzieciaki dadzą radę, czy wszystko będzie w porządku. Na szczęście było:) Bo z dzieckiem nie podróżuje się gorzej. Po prostu podróżuje się inaczej. A to co jest inne nie znaczy że jest złe. Tak więc wycieczkę objazdową, pot i łazikowanie zamieniliśmy na pobyt stacjonarny a wieczory podczas których przeżywaliśmy dzień na mini disco. I nie, nie żałuje tego. Bo i tak zaliczyliśmy wycieczki i szwendaliśmy się wieczorami po mieście. Chłopcy złapali klimat wakacji i też świetnie się bawili. Myślę że w podróżowaniu z dzieckiem najważniejsze jest to żeby się nie spinać, odpuścić. Pozwolić dziecku zjeść na kolację wielkiego loda i nie histeryzować jeśli raz nie umyje zębów przed snem. Dzieci poradzą sobie w każdej sytuacji i jeśli damy im szansę pozytywnie nas zaskoczą. Jeśli rodzice nie szaleją i nie robią problemów to dzieci też nie. Nawet pobudka o 2 w nocy (samolot powrotny mieliśmy o 6) nie stanowiła problemu. I o 5 nad ranem na lotnisku czytałam chłopcom bajki. Tak...miało to klimat:) I długo będę o tym pamiętać.
Jeśli chodzi o samą Turcję.. to jest niesamowity kraj i mam nadzieję, że wrócę tam zobaczyć to czego nie zdarzyłam. Pyszne jedzenie ma także znaczenie. Nie wiem ile zjadłam tureckiego sera, bajgli i kebaba ale przypuszczam że powinnam wydłużyć codzienne ćwiczenia:) Dla złagodzenia powiem że jadłam także mnóstwo owoców, warzyw i sałatek:) Przywiozłam mnóstwo fajnych rzeczy (kulinarnych głównie) a przede wszystkim mam tahini. Czyli pastę z sezamu. Można ja zrobić samemu (klik) ale skoro już byłam w Turcji to postanowiłam się nie męczyć i zaopatrzyć solidnie:) Na początek placki. Z tahini i bananem. Szybkie, proste i pyszne:)





















Składniki:
1 banan
3 łyżki pasty tahini
1 łyżka miodu
1 jajko
1 szklanka mleka
3/4 szklanki mąki pszennej


Wykonanie:
Banana rozgnieć widelcem. Dodaj tahini, jajko, miód i wymieszaj. Następnie wsyp mąkę i wlej mleko. Wymieszaj całość. Smaż placki aż będą rumiane. Używam naleśnikarki i nie dodaję już żadnego tłuszczu.  


Smacznego!


Turcja od kuchni