Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodkie małe co nieco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słodkie małe co nieco. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 października 2020

Rogaliki pełnoziarniste

Co się stanie jeśli pozwolicie dziecku na przejęcie kuchni, bo same jesteście tak chore, że nie macie siły zwlec się z łóżka? Katastrofa? Klęska? Wielki bałagan? Otóż nie. Powstaną moi drodzy rogaliki. Mój syn odkąd zaczął porządnie siedzieć, często towarzyszył mi w kuchni siedząc na blacie. Robił różne rzeczy. Czasem układał Lego, czasem opowiadał co było w przedszkolu, zdarzało się, że szperał w szafkach pytając o zastosowanie różnych produktów. A czasem wysypywał mąkę, mieszał, poznawał smaki. Rozsypywał groch, ciecierzycę. Tak, bywało że po wspólnym gotowaniu miałam mnóstwo sprzątania. Czy było warto? Zdecydowanie! Dziś bardzo pewnie czuje się w kuchni, co mnie cieszy, bo liczę na to, że tej pewności w dorosłym życiu nie zgubi. No i nie umrze z głodu, gdy będzie układał sobie swój świat. Można powiedzieć, że czuję jakbym zbierała plony swojej pracy w przeszłości. A rogaliki wyszły przepyszne!










Składniki:
190 ml letniego mleka- u nas owsiane
35 g gęstego jogurtu
70 g miękkiego masła
25 g świeżych drożdży
1 jajko
500 g mąki pełnoziarnistej
Szczypta soli
Łyżeczka cukru
Wykonywanie:
Drożdże rozkrusz do miseczki, wsyp cukier i pół szklanki letniego mleka. Wymieszaj całość. Odstaw aż zacznie bąbelkować. W dużej misce wymieszaj pozostałe składniki i wlej drożdże. Wyrób ciasto do momentu aż będzie gładkie i elastyczne. Jeśli użyjesz sprzętu, zajmie to chwilę. Ciasto przykryj ściereczką i odstaw do wyrośnięcia. Powinno podwoić objętość. Po tym czasie uformuj kulkę i wyrób okrągły, płaski placek. Podziel go na 8 trójkątów. Zwijaj je zaczynając od szerszej strony. Układaj rogale na blaszce do pieczenia, wyłożonej matą do pieczenia. Pozostaw rogale na 10 minut aż trochę urosną, i włóż je do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i piecz ok 30-25 minut. Są świetne na słodko jak i w wersji wytrawnej.

czwartek, 14 maja 2020

Racuchy drożdżowe z mąki żytniej z rabarbarem

Postanowiłam trochę "pocelebrować" wiosnę i przygotowałam racuchy z rabarbarem. Podobne, ale z jabłkiem robi nam czasem moja babcia. I muszę przyznać, że mój syn za nimi przepada. Ja także skuszę się na kilka, mimo iż nie jestem fanką jabłek. Tym razem do ciasta dodałam trochę rabarbaru  i moim zdaniem jest bardzo dobrze. Pogoda za oknem nie rozpieszcza, dlatego organizowanie sobie takiego kuchennego, domowego ciepełka moim zdaniem ma wiele sensu. Racuchy wyszły mi bardzo puszyste, co niewątpliwie uważam za plus. Podałam je z sosem truskawkowym i domowym jogurtem owsianym. A Wy jak jakim przepisem rozpoczęliście rabarbarowy sezon?

















Składniki:
170 g pełnoziarnistej żytniej mąki razowej
80 g mąki pszennej
40 g drożdży
2 łyżeczki erytrolu (lub innego słodzidła, możecie także użyć go nieco więcej)
320 ml letniego mleka (u mnie owsiane)
szczypta soli
2 łodygi rabarbaru

Do podania:
owoce, jogurt

Wykonywanie:
Drożdże zalej połową mleka i wsyp łyżeczkę erytrolu. Wymieszaj. Odstaw na ok 10 minut. Do miski wsp obie mąki, resztę słodzidła oraz sól. Wymieszaj. Wlej drożdże z mlekiem, dodaj resztę mleka i wymieszaj. Dorzuć rabarbar i odstaw na kilka minut aż zacznie bąbelkować. Smaż powoli na rozgrzanej patelni z odrobiną oleju (u mnie z pestek winogron). Odwróć na drugą stronę gdy ciasto zacznie bąbelkować. Podawaj z ulubionymi dodatkami.

czwartek, 30 kwietnia 2020

Mini serniki z chia i malinami

Mam małą misję. Staram się przygotowywać słodkości, które mogę zjeść bez wyrzutów sumienia i insuliny. Nie jest to tak proste jak się wydaje, ponieważ kto ma do wyboru czekoladę z migdałami, masłem orzechowym i karmelem, a zdrowe ciasteczka owsiane z ziarnami, wie o czym mówię. Nie zadowolę się wszystkim. Musi być zdrowo, pysznie i ciekawie. Ostatni czas to liczne eksperymenty i  mogę śmiało powiedzieć, że idzie mi całkiem dobrze. Proszę Państwa, przywitajcie się z tymi ślicznotkami. To małe serniczki z chia i malinami. Pomysł na nie podrzuciła mi moja przyjaciółka, za co niezmiernie jej dziękuję. Po drobnych modyfikacjach, mogę się nimi cieszyć. Dobrze mieć przyjaciół którzy Cię inspirują:)
















Składniki:
250 g półtłustego twarogu
50 g jogurtu naturalnego (użyłam domowego jogurtu z mleka owsianego)
2 łyżki nasion chia
2 łyżki erytrolu (lub innego słodzidła- jeśli lubicie słodsze desery możecie dodać więcej)
łyżka żelatyty
maliny lub borówki- u mnie mrożone

Wykonywanie:
Twaróg zmiksuj na gładką masę. Dodaj jogurt i erytrol, zmiksuj ponownie. Wsyp nasiona chia i wymieszaj. Odstaw na kilkanaście minut. W 3/4 szklanki wrzątku rozpuść żelatynę. Poczekaj aż ostygnie i dodaj ją do masy serowej. Wymieszaj. Masę serową możesz wlać do jednej dużej formy lub użyć formy na muffiny wyłożonej papilotkami. Ja wybrałam formę na muffiny, małe zgrabne serniczki są poręczniejsze. Wstaw do lodówki na kilka godzin, najlepiej na noc. Nie zapomnij delikatnie wyjąć serników z papilotek. Jeśli masz świeże owoce możesz je zmiksować i polać serniki przed podaniem. Ja miałam mrożone maliny więc wrzuciłam je do rondla i gdy wystygły polałam serniki. Przechowuj w lodówce.

sobota, 7 marca 2020

Gofry z mąki żytniej ze smażonymi boczniakami i halloumi

Czy gofry mogą być złym pomysłem? Myślę, że nie! Zawsze jednak skłaniałam się ku słodkiej wersji. Być może do tej wytrawnej trzeba dojrzeć? Teraz właściwie bez głębszego zastanawiania się, wybieram wersję wytrawną. Smażone boczniaki i smażony ser halloumi to niebo. Nie ma dyskusji. Spróbujcie, a zrozumiecie.





















Składniki:
boczniaki
ser halloumi
olej do smażenia np. ryżowy

Wykonywanie:
Upiecz gofry zgodnie z przepisem. Na suchej patelni podsmaż halloumi. Najpierw odda wodę, a później lekko się podsmaży- uważaj, żeby go nie przypalić. Na odrobinie oleju podsmaż boczniaki, aż staną się chrupiące. Przełóż ser i boczniaki na gofry. Tak, tak smakuje niebo!

Smacznego!

poniedziałek, 17 lutego 2020

Błyskawiczne ciasto kokosowe ze śliwkami (z niskim indeksem glikemicznym)

Wiecie czego najbardziej brakuje mi po ostatnich wakacjach? Codziennego picia świeżego kokosa. Uwielbiam go ponad wszystko. Niesamowicie gasi pragnienie, a poza tym jest pyszny. Kocham kokos, dlatego mój dom ostatnio nim właśnie pachnie. Lubię mleko i sama je przygotowuję.  "Produktem ubocznym" takiej produkcji jest mąka kokosowa. Mam jej całkiem sporo. Lubię dodawać ją do granoli lub posypywać nią jogurt. Tym razem miałam ochotę na ciasto. Wiecie, to był jeden z tych dni "Albo zjem coś słodkiego, albo kogoś zamorduję". Problem polega na tym, żę ostatnio nie mam ręki do ciast i sknocę każde. Serio. Potrzebowałam więc przepisu, który odczaruje złą passę. To ciasto robię kolejny raz i za każdym się udaje. Jest szybkie, smaczne i co dla mnie najważniejsze ma niski indeks glikemiczny więc bezkarnie mogę się nim poczęstować. Przypomina biszkopt z kokosowym posmakiem. W okolicy świąt Bożego Narodzenia robiłam kiedyś podobne, ale wtedy używałam mąki pszennej. Można do niego dodać maliny, truskawki lub borówki. Właściwie każde drobne owoce się sprawdzą. Pamiętajcie tylko, że jeśli używacie mrożonych owoców dobrze je rozmroźcie. 





















Składniki:
4 duże jajka lub 5 małych
3/4 szklanki mąki kokosowej
2 łyżki erytrolu
2 łyżki oleju o neutralnym smaku i zapachu
łyżeczka proszku do pieczenia

Wykonywanie:
Oddziel białka od żółtek i ubij je na sztywną pianę. Dodawaj po jednym żółtku i nadal ubijaj. Delikatnie wmieszaj mąkę, erytrol, proszek do pieczenia i olej. Przelej do niewielkiej formy wysmarowanej masłem. Posyp wybranymi owocami. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni (z termoobiegiem).

Smacznego.

środa, 5 lutego 2020

Wegańska domowa nutella

Wczoraj mój kalendarz podpowiedział mi, że dziś obchodzimy światowy dzień Nutelli. Wiedziałam, że muszę coś wykombinować. Cóż... nie znam nikogo, kto nie skusi się czasem na odrobinę orzechowego kremu. Niestety jego skład pozostawia wiele do życzenia, dlatego postanowiłam przygotować małą niespodziankę moim chłopakom. Powiem Wam szczerze, sama nie spodziewałam się, że wyjdzie coś tak pysznego i podobnego do oryginału. Przyznaję mogłabym wyjeść ten krem łyżeczką, w ukryciu.. żeby nikt nie mógł mi go odebrać... i nie miałabym ani jednego wyrzutu sumienia...





















Składniki:
250 g orzechów laskowych
ok pół szklanki syropu klonowego
ok pół szklanki mleka sojowego
2 łyżki ciemnego kakao
2 łyżki płynnego oleju kokosowego

Wykonywanie:
Orzechy rozłóż na blaszce i wstaw do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika. Piecz je ok 10 minut. Nie zostawiaj ich samych i zaglądaj do nich od czasu do czasu, żeby się nie spaliły. Wysyp je na czystą szmatkę i pocierając pozbądź się skórek. Przełóż je do miksera, dodaj mleko, syrop klonowy (mleko i syrop dodawaj stopniowo, masa powinna łatwo się blendować, syrop klonowy dodaj w zależności od preferencji smakowych) i olej kokosowy. Porządnie zmiksuj. Gdy masa będzie jednolita dodaj kakao i jeszcze raz zmiksuj. W razie potrzeby dodaj więcej mleko- gdyby masa była zbyt zbita lub syropu jeśli wolisz słodszą nutellę.

Smacznego!

niedziela, 2 lutego 2020

Malinowa "żytnianka" z płatkami kokosowymi, surowym kakao i bananem

Przymusowe siedzenie w domu, doprowadza mnie do szału. Serio. Plusem jest to, że wzięłam się za gotowanie i nadrabianie blogowych zaległości. Powoli mija mi jet lag i zaczynam wracać do normalności. Miałam ochotę na coś kokosowego, po podróży mam wrażenie, że w moich żyłach płynie woda kokosowa zamiast krwi. Świeży kokos był absolutnym codziennym must have. Dlatego dzisiejszą "żytniankę" przygotowałam na mleku kokosowym, posypałam wiórkami i zmielonymi na mąkę orzechami ziemnymi. Do tego maliny, kakao i banan. Dla mnie bomba! 





















Składniki:
płatki żytnie
domowe mleko kokosowe
garść malin (użyłam mrożonych)
wiórki kokosowe
maka z orzechów ziemnych
banan

Wykonywanie:
Płatki zalej mlekiem kokosowym i gotuj aż zmiękną. Dodaj maliny, poczekaj aż zmiękną i się rozpadną. Przełóż płatki do miseczki, posyp wiórkami, mąką orzechową i pokrój banana w plastry. Jeśli wolisz słodsze owsianki dodaj odrobinę miodu lub syropu klonowego.

Smacznego!

niedziela, 4 listopada 2018

Kanapka z masłem orzechowym, jabłkiem i granatem

Nie było mnie tutaj tak dawno, że naprawdę nie wiem od czego zacząć. W skrócie napiszę tylko, że w ciągu dwóch miesięcy zdarzyło się tyle, i tyle dla siebie zrobiłam, że chyba w ciągu ostatnich 5 lat nie miałam takiego szaleństwa. Postanowiłam pobyć trochę egoistką i w końcu zrobić kilka rzeczy dla siebie, takich na które zawsze brakowało czasu, odwagi i śmiałości. Teraz w końcu jest tak jak powinno, choć musiałam to ogarnąć. Spełnianie marzeń czasami bywa trudne. Ale to przecież zmiany na lepsze! Nadal biegam, nadal joguję i nadal jem. Jedyne co się zmieniło to to, że trochę musiałam zmienić dietę ze względu na hiperinsulinemię i insulinooporność. Niby pestka, niby nic, bo przecież zawsze jadłam zdrowo, ale jednak trochę mnie to przerosło i musiałam ogarnąć także i ten temat. 
Dzisiaj na dobry początek postanowiłam zebrać się i w końcu sfotografować to co jem. Dziś padło na kanapkę na słodko. Uwielbiam masło orzechowe w połączeniu z bananem, ale jak wiemy z jabłkiem też mu po drodze. Całość posypałam kawałkami surowego kakao, wiórkami kokosowymi i granatem. Pycha!





















Składniki:
2 kromki ciemnego dobrego pieczywa
masło orzechowe
pół jabłka
kakao (surowe w kawałkach- można zetrzeć gorzką czekoladę)
wiórki kokosowe
ziarenka granatu

Wykonywanie:
Z chleba zrób tosty. Każdą kromkę posmaruj masłem orzechowym. Na nie połóż pokrojone w plasterki jabłko. Posyp kakao, wiórkami i ziarnami granatu.

Smacznego!

czwartek, 26 lipca 2018

Beza z bitą śmietaną i owocami

Moje urodziny bez bezy? Niemożliwe! Ponieważ ostatnio mam fazę na bezę, było sprawą oczywistą co pojawi się w charakterze toru na moje urodziny. Ten przepis musiał jednak poczekać na swoją kolej, bo urodziny miałam miesiąc temu. Zaraz później rozpoczęliśmy podróżniczy maraton, a ja w kwestii blogowej totalnie się zapuściłam. Najpierw szybka wizyta we Lwowie, przepakowanie wakacje we Władku, kolejne przepakowanie i spontaniczny wypad na kilka dni na Maltę. Ogarnianie prania było sprawą priorytetową i mimo, że gotowałam i nawet fotografowałam te wszystkie pyszności, które robiłam, problemem był brak czasu żeby przepisy pojawiały się na blogu. Mam potworne zaległości i nie wiem jak się do tego wszystkiego zabrać. Podobno najlepiej od początku, dlatego przyszedł czas na przepis, który od dawna stoi w kolejce, i zdążył przepuścić kilka innych. 
Jeśli obawiacie się przygotowania bezy, nie martwcie się, to tylko wygląda na trudne. Nie jestem wybitnym cukiernikiem, a skoro mnie się udało, to nie widzę powodu dla którego Wam by nie wyszło. Trzeba pamiętać o kilku zasadach i po prostu ją zrobić. Beza jest niezwykle efektownym deserem i jest idealna w okresie letnim, kiedy możemy dodać do niej wszystkie fantastyczne owoce. Najlepsza jest z kwaśnymi owocami, wtedy smaki idealnie się równoważą. Dla mnie najlepsza jest beza chrupiąca na zewnątrz i lekko miękka, ciągnąca się w środku. Ta była dokładnie taka, jaką lubię. To co, zabieracie się za ubijacie białek?





















Składniki:
4 duże białka- najlepiej w temperaturze pokojowej
200 g drobnego cukru
szczypta soli

śmietana 30 %- ok szklanki
ulubione owoce

Wykonywanie:
Przelej białka do miski i zacznij ubijać. Gdy lekko się spienią dodaj sól. Ubijaj na wysokich obrotach, do momentu gdy będą już lekko ubite wsypuj bardzo wolno, po łyżeczce cukier. Na tym etapie trzeba uważać, żeby nie "przebić" białek. Dlatego cukier zaczynam dodawać jak tylko białka zaczynają zwiększać objętość. Ubijaj do momentu gdy masa będzie sztywna i lśniąca. Jeśli białka zaczną podchodzić płynem i wyglądają na zważone, niestety trzeba je wyrzucić i zacząć cały proces od nowa. Masę przełożyć na blachę, wyłożoną matą do pieczenia. Piecz ok 45- 60 minut z termoobiegiem w temperaturze 140 stopni. Po upieczeniu pozostawić do wystygnięcia w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami.
Gdy beza porządnie ostygnie, przełóż ją delikatnie na paterę. Ubij śmietanę i rozsmaruj ja delikatnie na bezie. Udekoruj owocami. Do momentu podania przechowuj w lodówce.

Smacznego!

środa, 25 lipca 2018

Kanapka z masłem orzechowym, owocami i syropem klonowym

Nie zdążyłam porządnie rozpakować się po wakacjach we Władysławowie, a już pakowałam się na kolejny wyjazd. Tym razem na Maltę. Lubię ten wakacyjny stan. Jeśli chodzi o nasze wakacje nad polskim morzem... cóż podziwiam tych, którzy jeżdżą tam co rok. Jeśli miałabym w jakikolwiek sposób podsumować te wakacje, to muszę powiedzieć, że wiele oczekiwałam po tym wyjeździe. Nie liczyłam na ciepłe morze czy słoneczną pogodę, była to pewnego rodzaju podróż sentymentalna. Kiedy byłam dzieckiem, jeździłam z rodzicami nad polskie morze. We Władku bywaliśmy najczęściej. Chciałam więc odwiedzić stare kąty, zobaczyć jak zmieniło się miasto i co teraz ma do zaoferowania. Muszę uczciwie przyznać, że polskie morze ma swój klimat. Codziennie przez tydzień budziłam się o 5 rano i szłam biegać wzdłuż plaży. To niesamowity widok i uczucie kiedy z jednej strony otacza Was zimne, surowe morze, a z drugiej klify. Pusta plaża potęgowała uczucie wolności. Polecam takie poranki każdemu. I takim wakacjom nad polskim morzem mówię zdecydowane tysiąc razy tak. Ale żeby nie było tak kolorowo, wciąż szukam odpowiedzi na pytanie, dlaczego ludzie kochają te budy z żarciem i milionem durnostojek? Łażenie wśród tych samych stoisk przez 2 tygodnie? To jest ten wakacyjny klimat? Temu zdecydowanie mówię nie. Ale nie muszę tego ani  rozumieć ani lubić. Każdy spędza urlop jak mu się podoba, więc szukaliśmy spokojnych miejsc, a plaże odwiedzaliśmy rano lub o zachodzie słońca, wtedy było przyjemnie, pusto i można było w spokoju podziwiać morze. Reasumując, miło było zobaczyć Władka po 14 latach. Po powrocie zachciało mi się czegoś słodkiego. Wiem, że połączenie banana i masła orzechowego jest stare jak świat i wszyscy je znają. Nie odkryłam Ameryki. Ale ostatnio kombinowałam na co mam ochotę na śniadanie i przypominałam sobie o tym połączeniu. Dodałam maliny, borówki i polałam kanapkę syropem klonowym i muszę Wam powiedzieć, że jest znakomicie. Uwielbiam kanapki z owocami, a tą pokochałam do tego stopnia, że mogłabym ją jeść bez przerwy.

Po kilka innych inspiracji na słodkie kanapki zapraszam tutaj




















Składniki:
(na dwie kanapki)
dwie kromki chleba - u mnie żytni
masło orzechowe dobrej jakości
banan
maliny
borówki
syrop klonowy

Wykonanie:
Nic Was tu nie zaskoczy. Kanapki posmaruj masłem orzechowym. Pokrój banana w plastry i ułóż na kanapce. Dodaj maliny i borówki. Polej syropem klonowym.

Smacznego!

środa, 18 lipca 2018

Deserowa kasza manna z owocami, syropem klonowym i karobem

Nie mieliśmy zbyt wielu słonecznych dni podczas wakacji nad morzem, dlatego brakuje nam słońca. Na pogodę za oknem nie ma co liczyć, nie rozpieszcza nas, więc rozpieszczamy się sami. Pyszna kasza manna do tego ulubione owoce, odrobina karobu i syropu klonowego. Oszaleliśmy na jej punkcie. Możecie dodać swoje ulubione owoce, dżem lub to, na co akurat macie ochotę. Ja dodałam wiórki kokosowe i ziarna kakao. Najlepszy początek dnia!








Składniki:
2 szklanki mleka
ok 4 płaskie łyżki kaszy manny
1 żółtko
łyżeczka cukru do żółtka (użyłam cukru kokosowego)
ulubione dodatki: u nas wiórki kokosowe, orzechy pekan, borówki, maliny, banany
syrop klonowy
karob

Wykonanie:
Mleko zagotuj i wsyp kaszę. Możesz wsypać jej więcej lub mniej w zależności od tego jaką konsystencję lubisz. Dodaj masło i wymieszaj. Gotuj aż kasza napęcznieje. Jeśli jest zbyt gęsta dolej więcej mleka. Z żółtek i cukru zrób kogel mogel. Stopniowo dodawaj je do kaszy i mieszaj energicznie. Gotuj przez chwilę. Polej syropem klonowym, karobem i podawaj z owocami. Świetnie smakuje na ciepło, ale w wersji na zimno też jest niezła.

Smacznego!

piątek, 6 lipca 2018

7 ulubionych koktajli

Kiedyś moje poranki były bardzo nerwowe. Nie byłam rannym ptaszkiem i raczej należałam do tej grupy osób, która zamiast wstać o określonej godzinie, przestawia budzik o kolejne 5 minut. Pobudka o 6 rano, to był istny koszmar. Wybór kubka na herbatę wprawiał mnie w podły nastrój, nie mówiąc już o tym, że zmuszałam się do jedzenia śniadania, bo przecież nie mogę wyjść z domu bez zjedzenia choćby czegoś drobnego. To potęgowało tylko uczucie przygnębienia. Takie poranki były męczące. Któregoś dnia postanowiłam, że trzeba coś ze sobą zrobić. Zaczęłam od prostej rzeczy. Zamiast ćwiczyć wieczorem, zaczęłam ćwiczyć rano. To zrewolucjonizowało moje poranki. Jeśli chciałam ćwiczyć, to musiałam wstać wcześniej. Bez marudzenia, bez nerwów. Wyrobiłam w sobie kilka nawyków i pewne czynności stały się rutyną. Czy było łatwo? Pewnie nie, ale nawet tego teraz nie pamiętam. Dziś to rutyna. Wszyscy wiemy, że każde dziecko lubi rutynę. Zapewnia im bezpieczeństwo. I mimo tego, że nie jestem już dzieckiem,  wychodzi na to, że w kwestii poranka, jestem jak noworodek. Teraz wstaję o 5:20, zwykle kilka minut przed budzikiem. Piję swoje ziółka, ćwiczę jogę, a ponieważ mój żołądek rano nadal nie jest skory do wszelkiego rodzaju konsumpcji, wypijam koktajl. Mój m. podpina się pod nie, i wszyscy są zadowoleni. W końcu osiągnęłam swój rytm. I cóż z tego, że zajęło mi to trochę czasu, liczy się tylko i wyłącznie efekt.
Jeśli chodzi o koktajle, to mieszam co się da z czym się da. Jedne kombinacje są bardziej szczęśliwe, inne nieco mniej. Do każdego koktajlu dodaję coś ekstra np. macę, nasiona konopi (moje koleżanki z pracy twierdzą, że to dzięki im mam taki dobry humor :D), chia, baobab, surowe kakao, spirulinę czy chlorellę. Pełna dowolność. Nie ważne czy poranki są u Was ciężkie czy też nie, ja nie wyobrażam sobie poranka bez koktajlu, wprowadza mnie w idealny nastrój, i bardzo je Wam polecam.

1. Esencja Karaibów


























To nadal mój ulubiony koktajl. Taka moja entuzjastyczna propozycja i wyrażenie tęsknoty za miejscem, które jest rajem na ziemi. Za każdym razem jak piję ten koktajl myślami przenoszę się do tych cudownych wakacji.


2. Koktajl z lnem, pastą z orzechów i karobem


























Bardzo lubię karob. I najbardziej lubię go w postaci płynnej melasy. Dodaję go najczęściej po prostu do ciepłego mleka. Choć ma wiele innych zastosowań. Kiedyś dodałam go do koktajlu i to był strzał w dziesiątkę.


3. Koktajl z truskawkami, malinami i płatkami owsianymi




















Jak pisałam wyżej, rano nie jestem w stanie przełknąć niczego porządnego. A niestety, muszę. Dlatego bardzo lubię dodawać do koktajlu płatki owsiane. Koktajl staje się bardziej sycący.


4. Koktajl mocy- papaja, mango, sok z pokrzywy



























Bardzo lubię połączenie smaków w tym koktajlu. Kiedy nie mam soku z pokrzywy, dodaję coś innego. Najbardziej lubię połączenie papai, mango i bananów- egzotyczne i pyszne!


5. Koktajl z awokado





















Ten koktajl to nasz hit. Kilka lat temu zwiedzaliśmy Maroko i właśnie tam piłam go po raz pierwszy. Tylko awokado i mleko, bez banana. Po latach, podczas rejsu po Wyspach Kanaryjskich, wróciliśmy do Agadiru na ten właśnie koktajl i muszę Wam powiedzieć, że smakował dokładnie tam samo dobrze, jak pamiętaliśmy.

6. Koktajl z jarmużu, kiwi i zielonego jęczmienia


























Wiem, że dla niektórych jarmuż i zielony jęczmień brzmią zdecydowanie za bardzo zdrowo, ale warto się przekonać i spróbować.


7. Koktajl truskawkowy z kaszą jaglaną




















Kocham truskawki najbardziej na świecie. Nic więc dziwnego, że lądują w koktajlach. Tutaj z dodatkiem ugotowanej kaszy jaglanej. Idealne!


Smacznego!

wtorek, 3 lipca 2018

Błota Mississippi z truskawkami

Myślałam, że wraz z nadejściem wakacji będę miała więcej czasu na blogowanie. Tymczasem okazało się, że jak zwykle dzieje się coś, muszę być gdzieś i.... czasu brak. Ten przepis musiał czekać 2 tygodnie zanim nadeszła jego kolej. A przyczyna była bardzo prosta. Zrobiliśmy sobie mały wypad do Lwowa. O tym jak urzekło mnie to miasto, chciałabym napisać w innym poście, ale teraz wspomnę tylko o tym, że jeśli macie kilka dni urlopu, to naprawdę nie ma się nad czym zastanawiać. Lwów skradł nasze serca, nie tylko pod kątem tego, że jest to niesamowicie klimatyczne miasto, ale przede wszystkim dlatego, że w ciągu kilku dni zjadłam tyle, że nie byłam w stanie się ruszać. Poważnie. A wszystko było po prostu genialne!
Wracając do ciasta. Robiłam je pierwszy raz dawno temu, na urodziny mojego męża i pamiętam, że okazało się hitem. Moje koleżanki długo je wspominały. Tym razem pokombinowałam i dodałam do niego truskawki i uważam, że lepiej być nie może... No ewentualnie rozważyłabym wykorzystanie malin. Nie jestem entuzjastką pieczenia ciast, ale to jest absolutnie doskonałe i warto je zrobić. Jeśli lubicie czekoladę, koniecznie musicie wypróbować! 





















Składniki:
na ciasto:
225 g mąki pszennej
2 łyżki ciemnego kakao
150 g masła
2 łyżki drobnego cukru
1-2 łyżki zimnej wody

nadzienie:
175 g masła
350 g cukru trzcinowego
3 jajka
4 łyżki ciemnego kakao
150 g gorzkiej czekolady (dobrej jakości)
300 ml śmietany kremówki
truskawki

Wykonywanie:
Mąkę i kakao przesiej do miski. Dodaj masło i rozetrzyj je z mąką. Wysp cukier i zimna wodę. Ugnieć ciasto do momentu aż składniki się połączą, ale niezbyt długo. Zwiń w folię spożywczą i włóż do lodówki na ok 15 minut.  Po tym czasie rozwałkuj ciasto i przełóż na blachę do pieczenia tarty. Przykryj pergaminem i wysp suchą fasolę, piecz przez 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni. Następnie usuń fasolę i piecz jeszcze przez 10 minut w temp. 160 stopni. 
Przygotuj nadzienie. Masło utrzyj z cukrem i stopniowo dodawaj jajka i kakao. Stop czekoladę, a gdy lekko przestygnie (tak, żeby nie wylądować z czekoladową jajecznicą) dodaj ją do masy jajecznej. Wszystko ubijaj aż składniki się połączą. Przelej masę na spód i wstaw do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni i piecz jeszcze przez 30 minut. Do momentu aż nadzienie się zetnie. Gdy tarta całkiem się wystudzi, ułóż na niej pokrojone truskawki. Ubij kremówkę i ułóż na truskawkach. Ozdób kawałkami czekolady. Przed podaniem przechowuj w lodówce.

Smacznego!

sobota, 16 czerwca 2018

Domowa mleczna kanapka

Jeśli nie macie w domu małego alergika, to dziękujcie za to każdego dnia. Nasze dziecię uczulone jest na konserwanty i czasem muszę nieźle kombinować nad tym, żeby coś mu przygotować. Pokus jest wiele i czają się wszędzie. Czasem pozwalamy sobie na drobne szaleństwa, ale dzieje się to rzadko. Zawsze później odchorujemy. Ostatnio mój syn przyszedł z przedszkola i zapytał czy mógłby zjeść mleczną kanapkę, kolega miał taką w szkole. Wiecie, w takich chwilach moje serce rozrywa się na milion kawałków, bo podziwiam go za to, że mimo tego, że jest dzieckiem zachowuje się bardzo dojrzale i najpierw pyta czy coś może zjeść. Mógłby przecież wsunąć tą kanapkę i nic nie powiedzieć. Jest bardzo świadomy tego co się z nim dzieje. Postanowiłam kupić mu to małe dziadostwo. Nie musieliśmy czekać zbyt długo na efekty alergii, jednak kanapka zasmakowała. Nie pozostało mi nic innego, jak tylko zakasać rękawy i przygotować zdrowszą wersję. I oto jest. Przeszła kontrolę jakości i smaku, czytaj nasze dziecko było zachwycone, dlatego z czystym sercem polecam ją wszystkim, nie tylko małym alergikom. Może nie smakuje identycznie jak wersja ze sklepu, bo jest bardziej czekoladowa, ale naszym zdaniem jest świetna!






















Składniki:
4 duże jajka (osobno białka i żółtka)
100 g cukru
50 g ciemnego kakao

Krem:
szklanka śmietany 36%
cukier puder wg gustu

Wykonywanie:
Ubij białka z 30 g cukru. Resztę cukru ubij z żółtkami. Dodaj delikatnie przesiane kakao. Wymieszaj. Wylej masę na blachę wyłożoną matą do pieczenia i wstaw do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni. Piecz ok 15-20 minut. Wyjmij ciasto i wystudź. Następnie przekrój przekrój na pół. Śmietanę ubij z cukrem i rozłóż na połowie ciasta. Przykryj przekrojoną stroną. Pokrój na mniejsze kawałki. Przechowuj w lodówce.

Smacznego!

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Granola pekanowa

Przecieram oczy ze zdumienia, i zastanawiam się jak mogłam dopuścić do tego, żeby przez ponad miesiąc nic się tu nie działo. Staram się to sobie wytłumaczyć i myślę, że chyba po prostu potrzebowałam przerwy, dystansu i musiałam uświadomić sobie to, że naprawdę lubię to moje miejsce w internetach. Ok, wiadomości, że powinnam w końcu coś ruszyć w temacie bloga i pytania czy będą kolejne przepisy spowodowały, że zebrałam się szybciej. Złapałam trochę blogowego lenia, ale czas wziąć się do roboty.
Granola to jedno z tych śniadań, które autentycznie uwielbiam. Bo cóż więcej potrzeba jeśli się ma tonę granoli i pyszny jogurt naturalny? Jem takie śniadanie niemal codziennie i nadal je ubóstwiam. Granola pekanowa jest moją ulubioną, i robię ją najczęściej. Kocham pekany i syrop klonowy więc w moim osobistym rankingu to po prostu numer jeden. A jak u Was? Lubicie?  






















Składniki:
1,5 szklanka płatków owsianych
3/4 szklanki orzechów pekan
pół szklanki syropu klonowego
szczypta soli
łyżka oleju kokosowego

Wykonywanie:
Orzechy pekan posiekaj na mniejsze kawałki. Olej kokosowy rozpuść. Wymieszaj wszystkie składniki i wysyp na blaszkę wyłożoną papierem lub matą do pieczenia. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na ok 15 minut. Nie zostawiaj granoli bez kontroli, zaglądaj do niej żeby się nie przypaliła i przemieszaj ją w połowie pieczenia. Jeśli po 15 minutach nie jest wystarczająco grupka pozostaw ja jeszcze na kilka minut.
Dodawaj do mleka, jogurtu czy muffinek.

Smacznego!

czwartek, 3 maja 2018

Kulki z Oreo

Myślę, że każdy ma w swoim towarzystwie kogoś, kto jest fanem ciastek Oreo. Jeśli tak, to koniecznie musicie przygotować mu takie kulki. Wśród moich znajomych, jest jedna miłośniczka tych ciastek, a że spędziliśmy razem majówkę, postanowiłam zrobić coś ekstra. Trochę się zastanawiałam co przygotować i wtedy z pomocą przyszedł mi mój syn, mówiąc, że przecież ciocia lubi Oreo więc koniecznie muszę coś z ich dodatkiem przygotować. I oto są. Szybkie, pyszne kulki z Oreo. Przyznaję, że nie napracowałam się przy ich robieniu, a zebrały tyle miłych komentarzy, że aż było mi nieswojo. Gdyby wszyscy wiedzieli, jak szybko się je robi, na pewno nie usłyszałabym tylu komplementów.. 





















Składniki:
2 paczki ciastek Oreo (każda po 176 g)
serek naturalny


Wykonywanie:
Ciastka zmiksuj na mąkę. Odłóż garść, a do reszty dodaj serek naturalny. Dodawaj go stopniowo, do momentu, aż masa będzie dawała się łatwo formować w kulki. Obtocz je w pozostawionej wcześniej mące ciasteczkowej. Przechowuj w lodówce, aż do momentu podania. 

Smacznego!

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Śniadaniowe ciasteczka marchewkowe

Nie uważacie, że ciasteczka śniadaniowe to szalenie fajny pomysł na drugie śniadanie? Pełne pysznych i zdrowych składników dają mnóstwo energii. Poza tym mają jeszcze kilka zalet. Przygotowuje się je naprawdę bardzo szybko, brudzę tylko jedną miskę, a w oczach kolegów mojego syna jestem rodzicem roku- ciastka na śniadanie? Przecież to obłęd i marzenie! Jak widzicie same plusy. Do roboty!






















Składniki:
1 średnia marchewka
1 średnie jabłko
1 jajko
łyżka mąki kokosowej
łyżka mąki żytnej razowej
2 łyżki oleju o neutralnym smaku i zapachu
pół łyżeczki cynamonu
pół łyżeczki gałki muszkatołowej
pół łyżeczki mielonego imbiru
pół szklanki płatków kokosowych
garść orzechów lub migdałów (wg gustu)

Wykonywanie:
Jabłko i marchewkę obierz i zetrzyj na tarce na drobnych oczkach. Orzechy posiekaj na mniejsze kawałki. Do miski wrzuć wszystkie składniki i wymieszaj dokładnie. Wykładaj łyżeczką na blaszkę wyłożoną matą do pieczenia. Wyszło mi 10 ciasteczek. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na ok 12 minut. Obserwuj je jednak aby się nie spaliły.

Smacznego!

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Żytnie muffiny czekoladowe

Właśnie odkryłam, że ostatnio post umieściłam prawie miesiąc temu. Melduję, że przez ten czas nie próżnowałam. Robiłam wiele rzeczy, ale ta najciekawsza jest taka, że zrobiliśmy sobie szybki wypad do Barcelony. Niezmiernie miło było tam wrócić. Głównym celem było spełnienie dziecięcego marzenia czyli obecność na meczu Barcelony i odwiedzenie Camp Nou. Ale ponieważ każdy ma inne marzenia, kiedy cała moja ekipa wybrała się na mecz Barcelony, ja w tym czasie, z kawą w ręku włóczyłam się uliczkami tego cudnego miasta. Nie będę się licytować kto miał lepiej,  bo to oczywiste, że ja, ale kiedy po kilku godzinach włóczenia się dotarłam do naszego apartamentu, nie było widać mi kostek, bo tak bardzo napuchły mi nogi. Nie żałuję jednak żadnego kroku. Nie da się ukryć, że w Barcelonie bardzo łatwo się zakochać. Te kilka dni tam spędzone, były pełne emocji, jedzenia i zwiedzania. 
Powroty do rzeczywistości u nas wyglądają zawsze tak samo. Wita nas kompletnie pusta lodówka. Dlatego w ramach przetrwania, postanowiłam upiec takie muffinki i tym samym załatwić sprawę drugiego śniadania dla naszego syna. Muffiny nie są zbyt słodkie, nam to nie przeszkadza, ale jeśli lubicie słodkie wypieki, dodajcie go nieco więcej. 






















Składniki:
225 g mąki żytniej razowej
50 g ciemnego kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
250 ml kefiru
2 duże jajka
150 ml oleju o neutralnym smaku i zapachu
pół szklanki cukru trzcinowego


Wykonywanie:
Składniki suche wymieszaj w jednej misce, a mokre w drugiej. Połącz składniki suche z mokrymi, wymieszaj (niezbyt długo) i wypełnij ciastem formę do muffinek, wyłożoną papilotkami. Piecz w temp. 180 stopni przez ok 20 minut. Do momentu aż patyczek wbity w ciasto będzie suchy. Oprósz cukrem pudrem gdy wystygną. 

Smacznego!

wtorek, 20 marca 2018

Pudding z tapioki z musem truskawkowym

Kiedy parę lat temu przywiozłam z Tajlandii kuleczki tapioki, nie bardzo wiedziałam co mam z nimi zrobić, ani nawet jak to cudo ugotować. Minęło kilka lat i małe kuleczki są coraz bardziej popularne i pomysłów przybywa. Bardzo lubię wszelkie puddingi, kleiste ryże, dlatego pudding z tapioki pokochałam od pierwszej łyżeczki. Można go przygotować na śniadanie, ale ja zjadłam go na deser, nie lubię ograniczeń. Możecie użyć dowolnych owoców. Drugą partię zjedliśmy z musem z mango i papai, ale ponieważ tęsknie za słońcem i latem, na pierwszy rzut użyłam resztki truskawek. Wiem, że nie powinnam narzekać na brak słońca. W czasie ferii udało nam się go trochę złapać i podładować akumulatory, ale to ciągle mało! Tęsknie za ciepełkiem i czekam na wiosenny czas z nadzieją. Sprawiam sobie małą radość i od czasu do czasu, rozmrażam truskawki i dodaję je do koktajlu. Od razu poprawia mi się humor. Jeśli zastanawiacie się nad wypróbowanie tapioki, koniecznie spróbujcie!























Składniki:
1/3 szklanki perełek tapioki
ok 500 ml mleka (u mnie kokosowe)
cukier kokosowy (lub np syrop klonowy)
szklanka truskawek- mrożone trzeba rozmrozić

Wykonywanie:
Kulki tapioki wrzuć do garnka i zalej mlekiem. Wymieszaj i odstaw przynajmniej na 40 minut. W tym samym mleku ugotuj ją ok 20 minut, aż będzie miękka i przezroczysta. Dodaj cukier. Truskawki  ugotuj kilka minut i gdy przestygną zmiksuj je lub rozgnieć widelcem. Pudding rozlej do szklanek i ułóż na nim truskawki. Schłodź w lodówce.

Smacznego!

poniedziałek, 19 marca 2018

Kulki mocy z ciecierzycy

Czasem nawiedzają mnie szalone pomysły. Zwykle staram się nimi podążać, nawet jeśli są zwariowane. Nigdy nie wiem czy to co zrobię, nie okaże się super, ekstra pyszne. Od kilku dni miałam silną potrzebę zjedzenia czegoś czekoladowego. Niby mogłam wsunąć tabliczkę gorzkiej czekolady, ale odkryłam, że mam trochę ugotowanej ciecierzycy i pomyślałam, że kulki mocy z jej dodatkiem mogą okazać się dobrym pomysłem. Postanowiłam przestać się zastanawiać czy to się uda czy nie, tylko po prostu je zrobiłam. Jak dla mnie to rewelacyjny pomysł! Musicie tego spróbować! Zabrałam je do pracy i muszę przyznać, że zyskały wielu sympatyków. Nic dziwnego. Są pyszne, zdrowe i robi się je niewiarygodnie szybko. Pytałam każdego komu je dawałam, co jest w składzie. Nikt nie zgadł. Uznaję to za komplement..




















Składniki:
1 szklanka ugotowanej ciecierzycy*
2 łyżki masła orzechowego (duże)
3 łyżki syropku daktylowego (lub innego słodzidła)
3 łyżki ciemnego kakao
mleko kokosowe
mąka kokosowa/ wiórki kokosowe

*nie do końca jestem przekonana do ciecierzycy w puszce

Wykonywanie:
Wszystkie składniki zmiksuj na gładką masę. Jeśli będzie trudno ją miksować, dolej nieco mleka kokosowego. Z masy formuj kulki i obtaczaj w mące kokosowej. Schłodź w lodówce przed podaniem.

Smacznego!